czwartek, 27 grudnia 2012

Wesoła nowina...


Święta minęły... szybko..., ale spokojnie i radośnie. To jest najważniejsze. Na pewno przyczyniły się do tego nadesłane przez Was życzenia, za, które z całego serca dziękujemy!
Spędziliśmy je w najbliższym gronie. Wigilię i pierwszy dzień z rodziną Andrei, a drugi dzień świąt, właściwie też z rodziną, bo byliśmy na obiedzie, na plebanii w San Pantaleo u Ks. Krzysztofa i Małgosi.
 
Trochę naszych świątecznych, słodkich wspomnień... dokładnie takie jak tiramisù, które zrobił Andrea. 
 
 
 
 
Przed świętami byliśmy pochłonięci nie tylko przez świąteczne przygotowania, ale również przez różnego rodzaju imprezy zorganizowane przez szkołę Sofii i żłobek Ani.
Sofia, 17 grudnia, razem z koleżankami i kolegami z klas I, II i III, śpiewała piosenki bożonarodzeniowe w kościele San Francesco w Pistoi.
Specjalnie napisałam piosenki, a nie kolędy, bo takich jest tu jak na lekarstwo. Było naprawdę bardzo uroczyście. Sofia zmarzła (wszyscy mieli być ubrani jednakowo w czerwoną koszulkę i dżinsy), ale wyszła zadowolona, bo ani razu się nie pomyliła :) Ja oczywiście jak zwykle zalałam się łzami ze wzruszenia...
 
 
Panie wychowawczynie ze żłobka Ani, zorganizowały natomiast, wspólne wyjście rodziców i dzieci, w piątek 21 grudnia, do centrum Pistoi. Dzieci miały za zadanie zwiesić na wielkiej choince na Piazza del Duomo (Ania przekręca nazwę na piazza dell'uomo czyli plac człowieka lub mężczyzny jak kto woli), karteczkę ze swoimi świątecznymi życzeniami. Wszystko to przy wspólnym śpiewaniu włoskiej wersji Jingle Bells i przemarszu z lampionami własnej roboty. Ance trafił się największy słoik i było jej trochę ciężko, ale dzielnie go tachała. Na koniec odtańczone zostało kółko graniaste czyli giro tondo.
 
Po życzeniach każdy rozszedł się w swoją stronę. My wstąpiliśmy jeszcze do Palazzo Pretorio inaczej Palazzo del Tribunale, aby obejrzeć wystawioną tam szopkę.
 
 
Teraz wytłumaczę się z tytułu...
Dziś rano dostałam wspaniałą wiadomość! Bardzo adekwatną do charakteru minionych świąt...
Otóż przesympatyczna para turystów, która przyjechała do Toskanii w podróż poślubną, z VisiToscana, poinformowała mnie, że przywieźli z Toskanii nie tylko standardowe suweniry!!! Ich "pamiątka" urodzi się w lipcu przyszłego roku. Kasiu i Rafale, nasze gratulacje!
Zdjęcia z ich podróży, możecie obejrzeć w zakładce "W obiektywie klientów".

16 komentarzy:

  1. No cudnie! I to, co pokazałaś, i to, o czym napisałaś. Przyszłym rodzicom należy tylko pogratulować! Zaszczepili dzieciątku miłość do Toskanii od poczęcia - dosłownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Podręcznikowa" podróż poślubna :)

      Usuń
  2. Pani Joanno, piękne zdjęcia córeczek :) a to tiramisu wygląda obłędnie !

    Ja również ciepło wspominam wyjazd za Pani pośrednictwem :)

    przyszłym rodzicom serdecznie gratuluje, teraz koniecznie będą musieli pokazać Toskanię swojemu skarbowi.

    Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci to najlepsze modele :) A tiramisu było obłędne!! Cieszę się bardzo, że była Pani zadowolona z pobytu. Podejrzałam Pani blog i oniemiałam, na Wigilię byłyśmy ubrane właściwie identycznie :)))) pozdrawiam, Asia

      Usuń
  3. tiramisu, mmmm...
    spóźniona, bo nieco chora, życzę ci po- świątecznie wszystkiego dobrego na przyszły czas:-)
    A sobie- wyjazdu do Toskanii i spotkania:-)))
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Megi Moher, Tobie też wszystkiego najlepszego! Kuruj się bo Toskania dopytuje się o Ciebie :) Pozdrawiam cieplutko, Asia

      Usuń
  4. Joasiu, Zosia ślicznie się prezentuje wśród koleżanek.Może nie wypada tak mówić bo wszystkie dzieci śliczne są ale powiem ,ze się wyróżnia.Co sie będzie działo za kilka lat to wolę Cię nie straszyć.Fajne te zwyczaje macie no ale i miejsce piękne więc jest gdzie z tymi dzieciakami wyjść.Na tiramisu mi ślinka pociekła a na biedzie w probostwie Cię widziałam u Gosi i pozazdrościłam.Ja nie wiem jak to zrobiłaś z tym dzieciątkiem ale weź pod uwagę ,że niektóre pary(czytaj Zięby) podróżujące z Visitoscana już się nie nadają na rodziców :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyróżnia się, wyróżnia...chociażby wzrostem!!!! Niektórzy już mi sugerowali, że "zeszłoroczna", bo taka wysoka :)))) Andrea ma podobne obawy jak Ty :) Niby się do dzieciątka bezpośrednio nie przyłożyłam, ale i tak czuję bardzo dumna!!!! W takim razie parom a la Zięba będę polecać inne miejsca! Buziaki, asia

      Usuń
    2. Jej , teraz dopiero zauważyłam że mi "o" zjadło w "obiedzie".Na pewno obiad był pyszny i nie biedny :-).

      Usuń
    3. Biedy to tam nie było, jedzenia pod dostatkiem, ale na obrus zabrakło...na sianie jedliśmy :)))) żartuję oczywiście!!!!

      Usuń
  5. woooooow!
    bajkowo!
    a Zosia to już duża pod sam sufit! I te oczy!!!!
    całusy jeszcze staroroczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka nasza sówka z tej Zosi... A teraz wyobraź sobie te oczy jak zaczyna płakać...bo chce np. setnego pieska, kropka w kropkę jak jego 99 poprzedników!!!! Odpowiedź już znasz :) Buziaki dla Was wszystkich Kasiu, dla Polki najwięcej. asia

      Usuń
  6. No proszę! Joasiu, widać, ze Twoja działalność pośrednio przyczynia się do przyrostu naturalnego. Gratulacje dla przyszłych rodziców!
    Pomimo tego, ze jestem nieziemsko przejedzona po tych świętach, to z tym tiramisu poradziłabym sobie. Całuski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelinko, następnym razem obiecuję, w imieniu Andrei, że będzie tiramisù!!! Całe tylko dla Ciebie :) Tak na marginesie to Wasz apartament ... Buziaki, Asia

      Usuń
  7. Dziękujemy!!! Następnym razem w Toskanii pojawimy się już we trójkę;)
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2013!
    / KASIA i RAFAŁ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekamy na Was, już wszystko zaklepane!!! Tak naprawdę to nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej :) Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2013. Asia

      Usuń