wtorek, 8 listopada 2016

Rozpiera mnie duma !


W ostatnim odcinku „Kuchennych Rewolucji” jako przykład wyśmienitej kuchni i doskonałego warsztatu, prowadząca pani Magda Gessler wskazała Michała Matuszewskiego  – Szefa kuchni w Hotel&Medi Spa Biały Kamieńw Świeradowie Zdroju. 
Cieszę się, bo Michał uczestniczył w indywidualnych warsztatach kulinarnych organizowanych przez VisiToscana. Przyjechał do Toskanii na tydzień, doskonalić swoje umiejętności (już i tak wybitne), żeby podpatrzeć tutejszych szefów kuchni przy pracy. Udało się nam również pojechać na degustację toskańskiego wina i do frantoio, gdzie produkuje się oliwę.
Michał, gratuluję ! Świetna robota !


Zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum oraz profilu FB Michała Matuszewskiego.


   










środa, 2 listopada 2016

Toskański ślub M&T

Dziś mija dokładnie miesiąć od ślubu Magdaleny i Tomasza. 
Do tego wydarzenia przygotowywaliśmy się przez rok. 
W tym czasie, oprócz intensywnej korespondencji, udało się nam nawet dwukrotnie spotkać w Toskanii !
Magda i Tomasz, mieli już swoje wyobrażenie o tym jak powinien wygladać ten wyjątkowy dzień, ale byli otwarci na moje propozycje. W efekcie, dzięki wspólnemu zaangażowaniu, udało się nam stworzyć magiczny klimat zarówno podczas ceremonii, a później na uroczystym obiedzie. 
 
W trakcie ceremonii, zostałam poproszona przez urzędniczkę udzielajacą ślubu o przetłumaczenie Państwu Młodym oraz licznie zgromadzonej Rodzinie i Przyjaciołom, wiersza, tureckiego poety Nazima Hikmeta pt.:
 
Najpiękniejsze są morza
jeszcze nie poznane.
Najpiękniejsze dziecko
jeszcze bardzo małe.
Najpiękniejszych dni
Nie przeżyliśmy jeszcze
i najpiękniejszych słów, które powiedzieć tobie chciałem,
Nie wymówiłem jeszcze.
 
przełożyła Małgorzata Łabęcka-Koecherowa
 
 
Musiałam wziąć się w garść żeby nie popłynąć z morzem łez, które pojawiło się podczas odczytywania...
 
O swoich wrażeniech najlepiej opowiedzą Wam Magda i Tomasz.
 

Ślub - jeden z najpiękniejszych dni w życiu. Wyobrażenia o tym, jak będzie wyglądał ten wyjątkowy dzień, zaprzątają głowę Narzeczonym przez długie miesiące.

Z nami było inaczej - o wszystko zadbała Asia - nasz dobry duch w Toskanii!

Kupując bilet lotniczy w październiku 2015 roku na lot do Pizy, planowaliśmy spędzić kilka słonecznych dni z dala od polskiej jesiennej szarówki.

Nie sądziliśmy, ze przy udziale Asi podczas pierwszej bezpośredniej rozmowy, wspólnego obiadu, delektując się domowym winem  podejmiemy decyzję o ślubie - tak się jednak stało.

Asię poznaliśmy przez Jej bloga. Opis pięknych miejsc, wybitnej kuchni toskańskiej oraz otwartych ludzi spowodował, że chcieliśmy poznać autorkę.

Asia zaprosiła nas na spotkanie do przepięknej agroturystyki w pobliżu Montale. Pierwsze spojrzenie na rozpościerający się przed nami widok z tarasu – już wiedzieliśmy, że to jest właśnie To miejsce. Pomiędzy kolejną lampką wina, zajadając się przepyszną pastą z dziczyzną,  podjęliśmy decyzję o ślubie - poprosiliśmy o rezerwacje agroturystyki na kilka dni na przełomie września i października kolejnego roku.

Wtedy to rozpoczęła się nieustająca wymiana korespondencji z Asią. Przez kilka kolejnych miesięcy wymienialiśmy się spostrzeżeniami, propozycjami, informacjami.

Nie był to jednak typowy okres nerwowych przygotowań, ale bardzo przyjazna wymiana informacji. To było jak rozmowa z przyjacielem, któremu chcemy powierzyć najważniejszy sekret- nasze marzenia o ślubie. Oddaliśmy w ręce Asi organizacje tego wyjątkowego wydarzenia z pełnym przekonaniem, że to trafna decyzja i na pewno nie zawiedziemy się!
Asia jest bardzo ciepłą, otwartą osobą i przede wszystkim profesjonalnym weeding plannerem. Przygotowała nas na pewne "niespodzianki" , zmiany planów wynikające z mentalności Wochów
J.


Pokierowała nas przez wszytskie etapy przygotowań: od organizacji dokumentów formalnych, poprzez rezerwacje noclegów, wybór menu, dekoracji, kwiatów itd.

A skoro jesteśmy przy kwiatach, to zaproponowała współpracę z cudowną Panią Małgorzatą, która przygotowała dla nas zaproszenia dla Gości. Każde indywidualne, ręcznie malowane. Już na miescu Pani Malgosia, przepięknie udekorowała taras, na którym odbyło się przyjęcie. Były gałązki oliwne, białe kwiaty, świece i cytryny - naturalnie, toskańsko - pięknie! Taki też bukiet trafił w moje ręce oraz dłonie mojej Druhny. Mimo, iż wyłącznie emailowo wymienialiśmy informacje o tym jakie są nasze wyobrażenia w tym zakresie - efekt przerosl nasze oczekiwania.

Pani Małgosiu - serdecznie dziękujemy - stała się Pani nieodłącznym elementem naszych spełnionych marzen!

Wracajac do Asi i Jej nieocenionej pomocy.


Odpowiadała na każde nasze pytania, rozwiewała wątpliwości, była dostępna niemalże nieustannie. Sądziliśmy nawet, że zamęczymy Ją liczbą wysyłanych wiadomości - twierdzi, że nie - jesteśmy jednak pewni, że to wyraz uprzejmości Asi:).

I nadszedł wrzesien  2016 - wyruszyliśmy do Montale. Pierwsze spotkanie w Urzędzie Stanu Cywilnego, pierwsze formalności, podczas których zawsze towarzyszyła nam Asia.  Świadomość,że będzie także naszym tłumaczem podczas ślubu - jeszcze bardziej napawała nas spokojem. Po raz kolejny mogliśmy na Niej polegać.

2 pażdziernik 2016 - mimo złych prognoz pogody - przywitał nas słoneczny, ciepły dzień.

Wyruszylismy do Pistoi , gdzie odbyła się piękna ceremonia zwieńczona odczytanym przez urzedniczkę wierszem o miłości!

Kilka zdjęć, uściski, gratulacje i pyszne lody na głównym placu ukoronowały oficjalną część - wyruszliśmy do Montale jako Małżeństwo:)

W agroturystce czekała na nas kolejna przemiła niespodzianka przygotowana przez Asię - chleb i sól- namiastka polskiej tradycji.

Tak rozpoczęliśmy przepiekne popołudniowe przyjęcie, które trwało do późnych godzin nocnych.

Asiu - dziękujemy Ci kolejny raz za Twoje zaangażowanie, serce, uprzejmość. Za każde dobre słowo i nieustanną pomoc. Bez Ciebie ten wyjątkowy dzień nie wyglądałby tak bajecznie. Życzymy Ci, abyś była świadkiem niezliczonej ilości ślubów, aby Twoim udziałem była radość tych, którzy jak sama piszesz przyjeżdżają do Toskanii jako Narzeczeni, a wyjeżdzają jak oMąż i Żona!

dziękujemy

M&T








Kochani, życzę Wam, żeby każdy dzień Waszego wspólnego życia, był tak słoneczny jak w dniu ślubu. Celebrujcie każdą chwilę spędzoną ze sobą, rezlizujcie swoje marzenia i pamiętajcie, że najpiękniejszych dni, jeszcze nie przeżyliście !
 
Dekoracja tarasu i bukiet Panny Młodej- Proarte


wtorek, 25 października 2016

Monticchiello przed zachodem słońca

Monticchiello (SI), to niewielkie miasteczko w Dolinie rzeki Orcia.
Bajkowo położone na łagodnym wzgórzu, sprawia wrażenie jakby było pogrążone w popołudniowej drzemce. To tylko pozory, bo miasteczko żyje swoim rytmem. Chociaż takim leniwym, jak całe Val d'Orcia zresztą.
 
Do Monticchiello trafiliśmy przed zachodem słońca.
Przejeżdżaliśmy krętymi drogami od strony Pienzy (10 km).   Srebrzące się gaje oliwne, odcienie zieleni i brązów układały się w wyszukany melanż. Czasami trudno było dostrzec gdzie kończy się jeden, a zaczyna drugi kolor. Od czasu do czasu, jedynie białe polne drogi rozdzierały połacie zaoranych już dawno pól. W powietrzu było czuć zapach ziemi i odchodzącego powoli lata.

 







 
Monticchiello.
 
Po intensywnym popołudniu spędzonym w Pienzy (ślub Pary z Polski), pobyt w Monticchiello był dla nas chwilą relaksu. Pienza tego dnia była gwarna i pełna turystyów. Zresztą taka jest zawsze.
A w Monticchiello czas jakby się zatrzymał. 
Tu mimo, że jest równie pięknie, nadal trafia mniej przyjezdnych. A może po prostu to wina późnej godziny, bo miałam wrażenie, że turystów zaczęli "wypierać" miejscowi.
 
 








 
 



Dopiero stąd, dobrze widać morze wzgórz i dolin, które rozlało się u stóp Pienzy.



Nie będę ukrywała, że mam słabość do tamtych stron.
Cieszę się tym co mam, ale niczego nikomu tak nie zazdroszczę, jak mieszkańcom Val d'Orcia widoków z okien !