Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty gotowania w Toskanii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty gotowania w Toskanii. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 grudnia 2020

Świąteczna Pistoia

 Pistoia już mieni się milionami światełek. A dziś, zgodnie z włoską tradycją, ubieramy choinkę w domu 🎄. Obiecuję, że o świętach „po toskańsku” opowiem już wkrótce.












sobota, 30 listopada 2019

Likier z granatu 🍷(dopiero się robi) ! 
Może niecodziennie, ale rozpoczęłam już przygotowania do świąt 🤪 

Dla chętnych przepis.

Skorzystałam z przepisu, Antonelli Pagliaroli, włoskiej blogerki, który znalazłam w moim ulubionym tygodniku poświęconym gotowaniu „Ci piace cucinare”

Według przepisu powinno wyjść 1,2 l likieru z takich składników :
300 gr granatu (same ziarenka)
500 ml spirytusu 
500 ml wody
350 gr cukru 
2 laski cynamonu
2 gwiazdki anyżu 
1 goździk 
Skórka z całej cytryny 

Wykonanie 
Ziarenka granatu włożyć do dużego, najlepiej hermetycznego słoja, zalać spirytusem dodać skórkę z cytryny (tylko żółta cześć, bez albedo „białego”), cynamon, anyż i goździk. Zamknąć i odstawić w zimne i ciemne miejsce na 10-12 dni. Pamiętajcie aby każdego dnia potrząsnąć słojem. 
Po upływie wymaganego czasu należy przefiltrować naszą miksturę do innego naczynia, a z tego co zostało (ziarenka granatu z przyprawami) jeszcze wycisnąć np. tłuczkiem do ziemniaków ile się da !
Ponownie przefiltrować i dodać do miski z alkoholem.
W między czasie wlać wodę do garnka i na małym ogniu rozpuścić w niej cukier.
Kiedy syrop już ostygnie, dodać go do alkoholu, dokładnie wymieszać. Następnie przelać do butelek. Według przepisu, od tego momentu, należy odczekać miesiąc zanim likier będzie dobry. 
Szkoda, że przepis przepis pojawił się dopiero w tym tygodniu, ale Na Trzech Króli będzie jak znalazł 😬
Oczywiste jest, że będziemy próbować wcześniej 😂









piątek, 18 października 2019

Santa Maria Novella - Florencja

Z Florencją jest tak, że tym miastem człowiek się nie znudzi. Nie starczy urlopu, pieniędzy a może i życia, żeby wejść wszędzie i wszystko zobaczyć. Są jednak miejsca do których się wraca, inne grzecznie nadal czekają na swoją kolej.
Ja lubię wracać do kościoła Santa Maria Novella.