ŚLUB W TOSKANII


Jeśli czytacie poniższy tekst to znaczy, że najważniejszego wyboru już dokonaliście!
Macie u swojego boku osobę z którą chcielibyście spędzić resztę życia. Do przypieczętowania Waszej niezwykłej Miłości, potrzebne jest równie niezwykłe miejsce. Takim miejscem jest właśnie Toskania.
Pomogę Wam w zorganizowaniu tego wyjątkowego dnia. Oferuję swoją pomoc nie tylko w znalezieniu noclegu dla Was i waszych Gości, ale przede wszystkim w skompletowaniu niezbędnych dokumentów, wybraniu odpowiedniego miejsca, restauracji i selekcji menu. Jestem zaprzyjaźniona z polskim księdzem, co znaczy, że możecie wziąć ślub kościelny lub konkordatowy w kościele katolickim po polsku!

Jeśli chodzi o sam ślub to mogę zaproponować Wam romantyczne kościółki malowniczo położone na wzgórzach otaczających Pistoię, skąd rozpościera się widok na całe miasto. Miejsce na uroczystość weselną nie jest bez znaczenia. Dodam tylko, ze macie w czym wybierać. Toskania, swoja różnorodnością, zadowoli najwybredniejszych... Słynie z pięknie położonych średniowiecznych zamków, zabytkowych willi czy typowych toskańskich gospodarstw podere, przerobionych na nowoczesne gospodarstwa agroturystyczne z ogrodem i basenem. Wszystko to w sąsiedztwie ciągnących się jak okiem sięgnął krzewów winorośli, wiekowych gajów oliwnych czy alei strzelistych cyprysów. Innym ważnym atutem Toskanii jest piękna, słoneczna pogoda, już właściwie od końca kwietnia to października.
Pamiętajcie, że zadbam nie tylko o samą oprawę ceremonii (dekoracje florystyczne, oprawa muzyczna), ale również zadbam o Was. Na miejscu czekają na Was wykwalifikowana makijażystka, kosmetyczka i fryzjer.
Służymy również pomocą tym wszystkim, którzy myślą o odnowieniu przysięgi małżeńskiej.
Wy zabierzcie ze sobą obrączki , a reszcie pomyślę za Was ja !



Ślub Ani i Kuby


06.09.16
Kilometry maili, rozmowy telefoniczne, a nawet spotkania z narzyczonymi, zastanawianie się nad wyborem miejsca ceremonii, daty, załatwianie spraw w urzędzie, ustalanie menu, wybów kwiatów, muzyki... itd. Tym żyję, w czasie poprzedzajacym Wasz ślub.
 
Z doświadczenia wiem, że właściwie nic mnie już nie zaskoczy, ale jestem bardzo czujna do samego końca. Głęboki oddech biorę dopiero po ceremonii, co ja mówię, na drugi dzień, już po przyjęciu.

Ponieważ staram się zaspokoić oczekiwania swoich Klientów w najmniejszym detalu, wymieniami między sobą dziesiątki wiadomości. Czasami wszystko idzie jak z płatka, czasami trzeba się nagłowić i dodatkowo skontaktować. Bywa tak, że nasza korespondencyja znajomość zamienia się w przyjaźń i nie będę ukrywać, że po ślubie, brakuje mi tego wszystkiego.
Z Anią i Kubą, których ślub odbył się 6 września 2016, miałam szczęście pobyć jeden dzień dłużej, bo wpadli na świetny pomysł zorganizowania swoim Gościom kilkugodzinnego kursu gotowania. Pomysł jak najbardzej trafiony - przednia zabawa i prwadziwa rodzinna atmosfera. Wszyscy byli zadowoleni i do dziś korzystają z wyniesionej wiedzy. Ja też ! Od tego czasu, dorsz z porami wpisał się na listę moich ulubionych dań :)

A teraz kilka słów o przygotowaniach i uroczystości opowiedzą Ania i Kuba : 

Minęły już dwa miesiące, a my nadal nie do końca jesteśmy pewni czy nasz ślub w Toskanii był snem czy jawą. Potwierdzeniem tego, że nasze marzenie się spełniło są jednak zdjęcia, do których wracamy w zasadzie codziennie i za każdym razem mamy ochotę spakować się i tam wrócić.
 Od momentu zaręczyn wiedzieliśmy, że nasz ślub musi być magiczny, pełen słońca i zapachów. Obejrzeliśmy chyba wszystkie możliwe sale weselne w okolicy, rozpatrywaliśmy różne opcje, a jednak cały czas coś nam nie pasowało. Odkryliśmy, że organizacja ślubu i wesela bardziej przypomina transakcję handlową, aniżeli przygotowania pełne romantycznych uniesień.
Wtedy pojawił się pomysł Toskanii.
Zaczęliśmy szukać informacji w internecie i natknęliśmy się na bloga Asi. Przeczytałam wszystko jednym tchem i już tego samego dnia pisaliśmy do Asi wiadomość z prośbą o pomoc w organizacji naszego ślubu. Asia jest osobą stworzoną do tego co robi. Wymieniliśmy się kilkoma mailami i już wiedziała o co dokładnie nam chodzi. Miejsca, które zaproponowała idealnie odzwierciedlały nasze wyobrażenia o jednym z najważniejszych wyjazdów życia. Celowo mówimy o całym wyjeździe, ponieważ mieliśmy poczucie, że wesele trwało przez wszystkie dni naszego pobytu w przepięknej agroturystyce w Montale. Jeśli mowa o agroturystyce to był strzał w dziesiątkę. Początkowo celowaliśmy w inne miejsce ale Asia napisała, że tu nam będzie lepiej... i było najlepiej :) Wspaniali gospodarze, kuchnia, a nawet goście, którzy równolegle spędzali tam swój urlop. Czuliśmy się jak wśród rodziny :)
Asi powierzyliśmy dosłownie wszystko, nawet kwestię wyboru kwiatów. Powiedziałam tylko, żeby było naturalnie... Piękniejszej wiązanki nie mogłam sobie wyobrazić. Pachniała rozmarynem na całą Pistoie. 
  Asiu jesteś naszym aniołem stróżem. Dzięki Tobie wiemy, że warto realizować sny i, że wszystko jest możliwe. Dziękujemy Ci za cudowną organizację, indywidualne podejście i zrozumienie naszych wyobrażeń.
 Dziękujemy również za cudownie i smacznie spędzony czas podczas warsztatów kulinarnych, które pomogłaś zrealizować. Dzięki Tobie nasi goście weselni odtwarzają tamte chwile w swoich kuchniach.
Asiu co tu dużo mówić Twoja pomoc sprawiła, że już na samą myśl o Toskanii jesteśmy " Trzy metry nad niebem"  :)
Ania i Kuba 









Kochani Aniu i Kubo,
życzę Wam miłości i samych szczęśliwych chwil
na drodze do wspólnej starości :)

Bukiet Panny Młodej : ProArte



Ślub Malwiny i Rafała

27.08.16

27 sierpnia 2016 roku, odbył się ślub konkordatowy Malwiny i Grzegorza.
Od tego dnia minęło już pół roku, a ja na samo wspomnienie tej upalnej soboty oblewam się potem ... Miałam wrażnie, że upał całego ubiegłorocznego lata skoncentrował się właśnie tego popołudnia. Obawiałam się czy to nie przeszkodzi w ceremonii, ale po Malwinie i Grzegorzu, nie widziałam zmęczenia. Ich, to jakby nie dotyczyło. 
Teraz już wiem, że wszystko się udało. Zaróno ceremonia, przyjęcie jak i cały pobyt w Toskanii. Cieszę się bardzo, bo nasza korespondencja zaowocowała piękną Rodzinną uroczystością.
Malwina i Grzegorz zaufali mi absolutnie we wszystkim.
 Zresztą najlepiej jak sami o tym opowiedzą.

-------------------------------
Gdy w styczniu ubiegłego roku wpadliśmy na pomysł organizacji naszego ślubu we Włoszech, kompletnie nie znaliśmy procedury którą musimy wypełnić, z jakimi liczyć się kosztami, ani jak zarezerwować odpowiednie miejsca i usługi. Zakochani w toskańskich wzgórzach wiedzieliśmy, że chcemy zawrzeć nasze małżeństwo w tym wspaniałym miejscu, otoczeni najbliższymi nam ludźmi. Na szczęście szybko trafiliśmy na blog Joasi, a potem sprawy potoczyły się "same". I to w zasadzie najlepsze określenie naszej współpracy - od początku do końca wiedzieliśmy o co mamy zadbać po naszej stronie, kiedy jakie dokumenty zdobyć i gdzie je wysłać. Nasze zachcianki i marudzenia Asia obsługiwała z uśmiechem, nierzadko czekając całe wieki na nasze odpowiedzi (z organizacja ślubu trafiliśmy w niezwykle pracowity okres rodzinny i zawodowy).

Gdy na początku podchodziliśmy do tego przedsięwzięcia z obawami, tak po krótkiej online'owej znajomości wiedzieliśmy że nie mogliśmy lepiej trafić :)

Zaproponowane miejsce, wyszukany na nasze życzenie romański kościółek, kapitalny ksiądz Krzysztof i dedykowane dekoracje Pani Małgosi złożyły się na niezapomniane przeżycie. A ponieważ ślub połączyliśmy z wyjazdem wakacyjnym, mogliśmy poznać Toskanię od nowa, podążając za wskazówkami Joasi. Cały wyjazd zakończyliśmy wspólną kolacją z rodziną - Asia, Andrea, Ania i Sofia sprawili, że jeszcze przed powrotem do Polski zatęskniliśmy za Toskanią. Gdyby ślub organizowało się częściej, na pewno znowu zdalibyśmy się na Asię. Bedziemy wracać, na pewno!

Malwina i Grzegorz



















  

Kochani, z całego serca życzę Wam szczęścia, miłości i wzajemnego szacunku. Niech każdy dzień będzie dla Was wyjątkowy. Do zobaczenia w Toskanii :)
Bukiet Panny Młodej, dekoracja kościoła i tarasu : ProArte
Zdjęcia : Ewa Goska Photography

Ślub Magdaleny i Tomasza
02.10.16

Dziś mija dokładnie miesiąć od ślubu Magdaleny i Tomasza. 
Do tego wydarzenia przygotowywaliśmy się przez rok. 
W tym czasie, oprócz intensywnej korespondencji, udało się nam nawet dwukrotnie spotkać w Toskanii !
Magda i Tomasz, mieli już swoje wyobrażenie o tym jak powinien wygladać ten wyjątkowy dzień, ale byli otwarci na moje propozycje. W efekcie, dzięki wspólnemu zaangażowaniu, udało się nam stworzyć magiczny klimat zarówno podczas ceremonii, a później na uroczystym obiedzie. 

W trakcie ceremonii, zostałam poproszona przez urzędniczkę udzielajacą ślubu o przetłumaczenie Państwu Młodym oraz licznie zgromadzonej Rodzinie i Przyjaciołom, wiersza, tureckiego poety Nazima Hikmeta pt.:
Najpiękniejsze są morza

jeszcze nie poznane.

Najpiękniejsze dziecko

jeszcze bardzo małe.

Najpiękniejszych dni

Nie przeżyliśmy jeszcze
i najpiękniejszych słów, które powiedzieć tobie chciałem,
Nie wymówiłem jeszcze.
 

przełożyła Małgorzata Łabęcka-Koecherowa

Musiałam wziąć się w garść żeby nie popłynąć z morzem łez, które pojawiło się podczas odczytywania...
O swoich wrażeniech najlepiej opowiedzą Wam Magda i Tomasz.

Ślub - jeden z najpiękniejszych dni w życiu. Wyobrażenia o tym, jak będzie wyglądał ten wyjątkowy dzień, zaprzątają głowę Narzeczonym przez długie miesiące.

Z nami było inaczej - o wszystko zadbała Asia - nasz dobry duch w Toskanii!

Kupując bilet lotniczy w październiku 2015 roku na lot do Pizy, planowaliśmy spędzić kilka słonecznych dni z dala od polskiej jesiennej szarówki.

Nie sądziliśmy, ze przy udziale Asi podczas pierwszej bezpośredniej rozmowy, wspólnego obiadu, delektując się domowym winem  podejmiemy decyzję o ślubie - tak się jednak stało.

Asię poznaliśmy przez Jej bloga. Opis pięknych miejsc, wybitnej kuchni toskańskiej oraz otwartych ludzi spowodował, że chcieliśmy poznać autorkę.

Asia zaprosiła nas na spotkanie do przepięknej agroturystyki w pobliżu Montale. Pierwsze spojrzenie na rozpościerający się przed nami widok z tarasu – już wiedzieliśmy, że to jest właśnie To miejsce. Pomiędzy kolejną lampką wina, zajadając się przepyszną pastą z dziczyzną,  podjęliśmy decyzję o ślubie - poprosiliśmy o rezerwacje agroturystyki na kilka dni na przełomie września i października kolejnego roku.

Wtedy to rozpoczęła się nieustająca wymiana korespondencji z Asią. Przez kilka kolejnych miesięcy wymienialiśmy się spostrzeżeniami, propozycjami, informacjami.

Nie był to jednak typowy okres nerwowych przygotowań, ale bardzo przyjazna wymiana informacji. To było jak rozmowa z przyjacielem, któremu chcemy powierzyć najważniejszy sekret- nasze marzenia o ślubie. Oddaliśmy w ręce Asi organizacje tego wyjątkowego wydarzenia z pełnym przekonaniem, że to trafna decyzja i na pewno nie zawiedziemy się!
Asia jest bardzo ciepłą, otwartą osobą i przede wszystkim profesjonalnym weeding plannerem. Przygotowała nas na pewne "niespodzianki" , zmiany planów wynikające z mentalności Wochów
J.


Pokierowała nas przez wszytskie etapy przygotowań: od organizacji dokumentów formalnych, poprzez rezerwacje noclegów, wybór menu, dekoracji, kwiatów itd.

A skoro jesteśmy przy kwiatach, to zaproponowała współpracę z cudowną Panią Małgorzatą, która przygotowała dla nas zaproszenia dla Gości. Każde indywidualne, ręcznie malowane. Już na miescu Pani Malgosia, przepięknie udekorowała taras, na którym odbyło się przyjęcie. Były gałązki oliwne, białe kwiaty, świece i cytryny - naturalnie, toskańsko - pięknie! Taki też bukiet trafił w moje ręce oraz dłonie mojej Druhny. Mimo, iż wyłącznie emailowo wymienialiśmy informacje o tym jakie są nasze wyobrażenia w tym zakresie - efekt przerosl nasze oczekiwania.

Pani Małgosiu - serdecznie dziękujemy - stała się Pani nieodłącznym elementem naszych spełnionych marzen!

Wracajac do Asi i Jej nieocenionej pomocy.


Odpowiadała na każde nasze pytania, rozwiewała wątpliwości, była dostępna niemalże nieustannie. Sądziliśmy nawet, że zamęczymy Ją liczbą wysyłanych wiadomości - twierdzi, że nie - jesteśmy jednak pewni, że to wyraz uprzejmości Asi:).

I nadszedł wrzesien  2016 - wyruszyliśmy do Montale. Pierwsze spotkanie w Urzędzie Stanu Cywilnego, pierwsze formalności, podczas których zawsze towarzyszyła nam Asia.  Świadomość,że będzie także naszym tłumaczem podczas ślubu - jeszcze bardziej napawała nas spokojem. Po raz kolejny mogliśmy na Niej polegać.

2 pażdziernik 2016 - mimo złych prognoz pogody - przywitał nas słoneczny, ciepły dzień.

Wyruszylismy do Pistoi , gdzie odbyła się piękna ceremonia zwieńczona odczytanym przez urzedniczkę wierszem o miłości!

Kilka zdjęć, uściski, gratulacje i pyszne lody na głównym placu ukoronowały oficjalną część - wyruszliśmy do Montale jako Małżeństwo:)

W agroturystce czekała na nas kolejna przemiła niespodzianka przygotowana przez Asię - chleb i sól- namiastka polskiej tradycji.

Tak rozpoczęliśmy przepiekne popołudniowe przyjęcie, które trwało do późnych godzin nocnych.

Asiu - dziękujemy Ci kolejny raz za Twoje zaangażowanie, serce, uprzejmość. Za każde dobre słowo i nieustanną pomoc. Bez Ciebie ten wyjątkowy dzień nie wyglądałby tak bajecznie. Życzymy Ci, abyś była świadkiem niezliczonej ilości ślubów, aby Twoim udziałem była radość tych, którzy jak sama piszesz przyjeżdżają do Toskanii jako Narzeczeni, a wyjeżdzają jak oMąż i Żona!

dziękujemy

M&T








Kochani, życzę Wam, żeby każdy dzień Waszego wspólnego życia, był tak słoneczny jak w dniu ślubu. Celebrujcie każdą chwilę spędzoną ze sobą, rezlizujcie swoje marzenia i pamiętajcie, że najpiękniejszych dni, jeszcze nie przeżyliście !
Dekoracja tarasu i bukiet Panny Młodej- Proarte

Ślub Joasi i Michała
08.06.16

Ósmego czerwca br., w przytulnym toskańskim kościółku, odbył się ślub konkordatowy Joasi i Michała.
Pogoda wbrew pozorom nas nie rozpieszczała (nieźle grzmiało, a na koniec dnia nawet popadało), ale wszystkich od środka, rozgrzewały niebywałe emocje !
Tego dnia, czekały mnie dodatkowe obowiązki. Chociaż opiekę nad Chłopcami Państwa Młodych czy pełnienie zaszczytnej funkcji świadka na ich ślubie, nazwałabym raczej przyjemnością :)
Po drodze do ołtarza, napotkaliśmy na pewne przeszkody, ale jak widać wszystko skończyło się szczęśliwie !
Najlepiej jeśli opowiedzą  Wam o wszystkim Joanna i Michał:


Joasiu, chciałabym Ci  podziękować za  organizację naszego ślubu. 
Cieszę się, że to właśnie  Tobie powierzyliśmy przygotowanie tego wyjątkowego dnia.  Dziękuję za wybór pięknych kwiatów do przystrojenia kościoła, prześlicznej wiązanki ( z bólem serca zostawiłam ją we Włoszech) i wspaniałej muzyki.  Nie wiem, jak to zrobiłaś, ale mimo, że się  nie znałyśmy, Twój wybór był trafiony.

Joasiu, dziękuję Tobie oraz Twojej mamie, za to, że zgodziłyście się być świadkami, i oczywiście za opiekę nad chłopakami, w czasie gdy my udaliśmy się na sesję zdjęciową po przepiękniej Toskanii. Tak przy okazji Tomek ma za kilka dni piętę urodziny, na pytanie  kogo chciałby zaprosić wymienił Anię i Zosię. Spędzili razem jeden dzień, nawet się dobrze nie poznali, a on co rusz Je wspomina… może jeszcze kiedyś się spotkają.

Zdecydowaliśmy  się  na ślub konkordatowy, uzyskanie zgody na ślub kościelny było prawdziwą drogą przez mękę i walką z czasem. Dziękuję, za Twoje wsparcie w tamtych chwilach, a przesympatycznemu  ks. Krzysztofowi za przywrócenie choć odrobiny wiary w księży.

Myślę, że to co robisz jest wspaniałe, i nie chodzi mi tylko o organizację samego ślubu, tylko możliwość jaką dajesz ludziom. Wiesz jak jest, rozmawiałyśmy o tym w mailach, pewnie gdyby nie   Twoja pomoc, dalej temat ślubu wisiałby tylko gdzieś w powietrzu….

Dziękujemy
Joanna i Michał










Joasiu i Michale,
jestem szczęśliwa, że pomimo kilku przeciwności udało się Wam nie stracić nadziei i dotrzeć do końca, a właściwie początku Waszej wspólnej drogi ...
Teraz już wiecie, że ze wszystkim jesteście sobie w stanie poradzić.

Wszystkiego najlepszego Kochani !



Dekoracja kościoła i bukiet Panny Młodej : Pro Arte
Zdjęcia : Andrea Tarlati Fotografia 



Ślub Eli i Piotra
06.05.16
   Szóstego maja br., w upalne popołudnie, w kościele Św. Andrzeja w Pistoi, odbył się ślub konkordatowy Eli i Piotra.
Ela i Piotr, to niezwykła Para, która razem z najbliższą Rodziną i Przyjaciółmi, przyjechała aż do Toskanii, żeby ukoronować swoją Miłość. 
Ceremonia była wyjątkowa. Wiem, pewnie się powtórzę jeśli powiem, że podczas każdego z organizowanych przeze mnie ślubów bardzo się wzruszam, ale tym razem, łkałam jak dziecko ...
A teraz o swoim toskańskim ślubie niech opowie Wam Para Młodych :
To był ślub jak z marzeń.
Piękniej nie mogliśmy sobie tego wymarzyć, to co spotkało nas na miejscu w Pistoi, przerosło nasze oczekiwania. Każdemu życzę tak magicznej i pięknej uroczystości zaślubin.

Wszystko zaczęło się w grudniu 2015 roku, gdy po raz pierwszy przyszło nam do głowy (mnie i mojemu ówczesnemu narzeczonemu), że chcemy mieć zupełnie wyjątkowy, kameralny ślub w przepięknych okolicznościach przyrody. Od razu na myśl przyszła nam Toskania, którą już wcześniej odwiedzaliśmy. Oczywiście, pierwsze pytanie: czy to w ogóle jest możliwe, załatwienie tych wszystkich formalności? Zwłaszcza, że zależało nam na ślubie konkordatowym. Rozpoczęliśmy zatem rozeznanie. Pierwszą osobą z którą się skontaktowaliśmy była Asia (znaleźliśmy ją dosyć łatwo w internecie) zadaliśmy jej kilka pytań odnośnie ślubu a ona od razu wszystko nam wyjaśniła, dając jednocześnie poczucie bezpieczeństwa i pewność, że jeśli chcemy, to wszystko da się wykonać.

Zatem, krok po kroku zaczęliśmy załatwiać poszczególne sprawy. Okazało się, że również tutaj w Polsce,ani w Urzędzie Stanu Cywilnego ani w naszej parafii nie było najmniejszego problemu z tym, że chcemy zawrzeć związek małżeński za granicą. Asia, instruowała nas od strony formalności we Włoszech a my wszystko załatwialiśmy całą resztę tutaj w Polsce. Formalności do ślubu konkordatowego we Włoszech okazały się identyczne jak w Polsce, musieliśmy zatem skompletować standardowe dokumenty i później tylko w stosownym terminie przesłać na wskazany przez Asię adres we Włoszech.

Równocześnie rozpoczęliśmy planowanie całego wyjazdu. Stwierdziliśmy, że zabieramy najbliższą rodzinę, łącznie 12 osób na pięć dni do Toskanii. Asia, poleciła nam zarówno nocleg (przepiękną malowniczo położoną agroturystykę z przepysznym jedzeniem), pomogła załatwić przejazd z lotniska i przejazd w dniu ślubu, poleciła fotografa, panią od kwiatów oraz nieocenionego księdza Krzysztofa. Bez niej nie bylibyśmy w stanie nic zrobić, jej działania okazały się niezbędne i szalenie pomocne.

Przez cały okres kontaktu mailowego od grudnia 2015 do maja 2016, mieliśmy poczucie pełnego zaufania do Asi oraz czuliśmy się bardzo bezpieczni. Jednak to, co spotkało nas już na miejscu po przyjedzie, absolutnie przekroczyło jakiekolwiek oczekiwania. Agroturystyka okazała się bajeczna, jedzenie przepyszne, obsługa cudownie miła i radosna, pokoje noclegowe klimatyczne i dopracowane w szczegółach, bardzo komfortowe i przestrzenne. Kierowcy szarmanccy i czarujący, punktualni i pomocni na każdym kroku. A do tego wszystkiego słoneczne niebo Toskanii, kwitnące drzewa i rośliny roztaczające cudowny, słodkawy zapach. Sam dzień ślubu był przepiękny, każdy postarał się w 100% by nasze święto właśnie tak wyglądało. Cudownie udekorowany kościół św. Andrzeja w Pistoi, naturalnymi kwiatami i ziołami toskańskimi, ksiądz Krzysztof wygłaszający piękne, wzruszające kazanie, muzyka organowa, fotograf. To była bardzo kameralna i wzruszająca uroczystość. Asia oczywiście uczestniczyła w ceremonii, czuwając nad każdym szczegółem, abyśmy my mogli skupić się wyłącznie na sobie. Nasi goście, również byli zachwyceni organizacją całego wyjazdu oraz przebiegiem dnia ślubu, niespodziewali się, że tak to wszystko można zorganizować.

Jeśli zatem zastanawiacie się czy warto, to uwierzcie nam, że warto. Rekomendujemy Joannę, jako organizatora ślubu w Toskanii, jest profesjonalna, szybko reagująca, w ciągłym kontakcie, potrafi załatwić wszystko czego zapragniecie. My czuliśmy się bardzo zaoopiekowani. Asia była dla nas dostępna również na miejscu, więc jak tylko chcieliśmy o coś zapytać, zawsze była do naszej dyspozycji. Dodatkowo sprawiła, że wszystko odbywało się w pozytywnej atmosferze, bez napięć i stresów. To był bez wątpienia najcudowniejszy ślub jaki mogliśmy mieć, przepiękne wspomnienie na całe życie. Dziękujemy Ci Joasiu, nie przestawaj tego robić, bo dzięki Twojej pracy spełniają się marzenia ludzi.

Elżbieta Kluska-Łabuz i Piotr Łabuz
















Od dnia ślubu minęło już kilka miesięcy. Teraz, Ela i Piotr, już wspólnie, piszą nowe rozdziały swojego życia.

Kochać się to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, lecz patrzeć w tę samą stronę jak powiedział Antoine de Saint-Exupéry :
  
Drodzy Elu i Piotrze, kochajcie się najmocniej jak umiecie, bądźcie dla siebie wyjątkowi.
Dziękuję Wam za zaufanie i wszystkie miłe słowa.
Dla takich chwil jak ta, jestem w stanie pracować bez wytchnienia.  
Dekoracja kościoła i bukiet Panny Młodej : Pro Arte

Ślub Kasi i Sebastiana
31.12.15


Sylwestra ubiegłego roku, będę wspominała z wielkim sentymentem ! Ten właśnie wyjątkowy dzień, 31 grudnia 2015, Kasia i Sebastian wybrali sobie na datę ślubu.
Zwrócili się do mnie o pomoc właściwie w ostatniej chwili, ale ja bardzo lubię takie wyzwania.
O szczegółach opowiedzą Wam Kasia i Sebastian.
**************
Napisaliśmy do Asi w listopadzie z zapytaniem czy możliwe jest zawarcie związku małżeńskiego w Toskanii jeszcze w tym roku. Otrzymaliśmy odpowiedź twierdzącą, choć od początku jasne było, że będzie towarzyszyć nam nieustająca gra z czasem. Wyznaczyliśmy datę ślubu na ostatni dzień roku i zaczęliśmy działać. Oczywiście nie obeszło się bez mniejszych i większych utrudnień. Zarówno tych urzędowych, jak również noclegowych wynikających, ku naszemu zdumieniu i radości, z wciąż powiększającej się liczby naszych gości... Dziś wiemy na pewno, że gdyby nie Asia i Jej pomoc, na pewno nic by się udało!

Asia pomyślała dosłownie o wszystkim! Pomimo, że doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy jedyną parą, którą się aktualnie zajmuje, oraz że ma szereg innych zleceń, zupełnie tego nie odczuliśmy. Przez 2 miesiące (To nie pomyłka! W takim czasie WSZYSTKO zostało zorganizowane!) byłyśmy z Asią w stałym kontakcie, rozwiązywała co raz to nowe "problemy", a los wcale nie traktował nas łagodnie i rzucał kolejne kłody pod nogi. Do ostatniego dnia...

Od Sylwestra minęło prawie 2 tygodnie, a powrót do rzeczywistości był oszałamiający - w Polsce przywitało nas - 17 stopni Celsjusza, ja wciąż chodzę z głową w chmurach i wracam do wspomnień. Ślub był jak z bajki! Oczywiście dla każdego może ona wyglądać inaczej, ale ta bajka była pisana specjalnie dla nas.

Nie możemy nie wspomnieć w tym miejscu o agroturystyce, gdzie trafiliśmy oczywiście dzięki Joannie. Jak tylko dojechaliśmy do celu, wspólnie orzekliśmy, że jeśli jest gdzieś raj na ziemi, to właśnie w nim jesteśmy. Gustowne wnętrza, niezapomniane widoki i otoczenie pięknej przyrody, wspaniali Gospodarze i oczywiście najlepsza włoska kuchnia jakiej mieliśmy okazję kiedykolwiek w życiu próbować! Każdy posiłek jedzony w agroturystyce sprawiał, że czuliśmy się niczym biesiadnicy na Olimpie! Rozkosz dla podniebienia i oczu! Zaś sama kolacja sylwestrowo-ślubna była ucztą, której nikt z uczestników nie zapomni do końca życia. Wszyscy byliśmy pod ogromnym wrażeniem.

Joasiu, już Ci to pisałam, ale uważamy, ze wszyscy, którzy trafią na tę stronę i będą zastanawiać się nad powierzeniem Ci pieczy nad organizacją tego niewątpliwie jednego z najważniejszych dni w życiu, powinni wiedzieć, że jesteś niezastąpiona!
Spełniasz marzenia niczym dobra wróżka! Wciąż mamy wrażenie, ze słowo "dziękujemy", po tym wszystkim co nas spotkało, wydaje się takie niewystarczające...
Kasia i Sebastian



Żona, jest na to dowód !


Po ślubie, zostałam zaproszona przez Młodą Parę na aperitif w agroturystyce. Cieszę się, że mogłam spędzić z nimi i ich wspaniałą Rodziną oraz Przyjaciółmi, chociaż kilka chwil.  





Mam szczęcie do spotykania na swojej drodze wspaniałych ludzi, takich właśnie jak Kasia i Sebastian. Nic nie było w stanie, wyprowadzić ich z równowagi. Nawet kilka  problemów, min. we włoskim urzędzie stanu cywilnego, które z  wielkim opanowaniem i nieziemską determinacją,  rozwiązałam.


Dziękuję Wam bardzo za wszystkie miłe słowa i czekoladki. Zostało mi po nich jedynie słodkie wspomnienie i to zdjęcie :)




Kasiu i Sebastianie, życzę Wam wszystkiego co najlepsze,
miłości, wspólnych pasji i wielu podróży.
A jeśli na Waszej drodze napotkacie jakiekolwiek trudności, to nie poddawajcie się i przypomnijcie sobie dzień Waszego ślubu,
kiedy to spod kożucha gęstej mgły, wyszło słońce.   
 **************
A ja wracając do domu, robiłam w myślach podsumowanie mijającego roku. Bilans jak najbardziej pozytywny, 5 cudownych par, którym pomogłam w organizacji ślubu, 4 turnusy warsztatów kulinarnych i dziesiątki zadowolonych turystów, a przede wszystkim wiele nowych, cennych znajomości. To właśnie jest to, co cenię w swojej pracy najbardziej.

...................
Ślub Ani i Szymona
09.06.15


9 czerwca 2015 o godzinie 10.00, a tak naprawdę tuż przed 11.00, w Sali Gonfalone Palazzo del Comune w Pistoi, w samym sercu miasta, odbył się ślub Ani i Szymona.

Ania napisała do mnie na początku roku. Korespondowałyśmy ze sobą bardzo regularnie i same nie wiemy w którym momencie nasze wiadomości z tych dotyczących stricte ślubu, stały się bardziej intymne. Dlatego w dniu w którym poznałam Anią i Szymona osobiście, miałam wrażenie, że znamy się od lat. Ostatnie lody przełamaliśmy Spritz'em, który stał się refrenem naszych późniejszych spotkań.

Nie będę się rozpisywać, bo tradycyjnie już, głos oddaję Parze Młodych. Kto lepiej, jeśli nie Oni, opowiedzą Wam jak to było naprawdę ...
-----

Kiedy Asia poprosiła mnie, bym w kilku słowach opisała nasz ślub w Toskanii, nawet nie przeczuwałam, jak trudne to będzie zadanie.. Bo tak szczerze mówiąc, nie znam takich słów, które wyrażą, jak wyjątkowe i piękne to było dla nas przeżycie.. Ale obiecałam – więc muszę stanąć na wysokości zadania, i opiszę wszystko najlepiej jak potrafię.. Zacznijmy jednak od początku..

Decyzję o ślubie podjęliśmy kilka miesięcy przed przyjazdem do Toskanii.. Pomysłów na nasz ślub mieliśmy tysiące – od tradycyjnego ślubu połączonego z wielkim weselem, aż do cichego ślubu w USC, na który zaprosimy tylko świadków.. Z pierwszego pomysłu zrezygnowaliśmy najszybciej – zgodnie twierdząc, że to zupełnie nie nasz sposób na ten wyjątkowy dzień.. Drugi pomysł kiełkował w naszych głowach tak długo, że doprowadził nas właśnie do Asi i Visitoscana. To, co przekonało mnie do skorzystania z oferty Asi to chyba jej blog... i prawdziwość, której gwarancji nie dała mi żadna z innych firm, organizujących śluby za granicą. Prawdziwość oznacza dla mnie realną osobę, dla której nasz Ślub nie będzie kolejnym zleceniem.. A Asia właśnie taką prawdziwą osobą była. Ani przez chwilę nie poczułam, że nasz wymarzony ślub, to tylko jej zawodowe zobowiązanie. Na wszystkie nasze prośby i życzenia reagowała tak, jakby jej samej zależało na tym, by to był najlepszy dzień w naszym życiu :) Dokumenty załatwiliśmy w mig! Miejsce, zdjęcia, kwiaty, agroturystyka w której się zatrzymaliśmy: polegaliśmy tu na Asi i ani przez chwilę, nie żałowaliśmy żadnej z decyzji.. Ponieważ przyjechaliśmy do Toskanii sami, Asia zorganizowała nam również świadków (a właściwie przeurocze Panie świadkowe). Urzędnik co prawda spóźnił się na nasz ślub jakieś 40 minut, ale to akurat we Włoszech nie powinno nikogo dziwić ;) A sam ślub był taki jak my :) Wiem, że to zdanie może brzmieć dziwnie, więc już wyjaśniam o co chodzi: naprawdę zależało nam, by ten dzień był po prostu na luzie, bez patosu, zbędnych nerwów i typowych ślubnych zwyczajów. I tutaj również dzięki Asi – było dokładnie tak, jak chcieliśmy.. Sesję zdjęciową zrobiliśmy jeszcze przed ślubem - temperatura w dniu naszego Ślubu wynosiła chyba z milion stopni Celsjusza, a chcieliśmy na zdjęciach wyglądać nie tylko szczęśliwie, ale i świeżo :) Zdjęcia robił nam Andrea –Asi mąż i to również była przedobra decyzja. Do tej pory nasi znajomi nie mogą uwierzyć, że zdjęć nie robił profesjonalny fotograf. Są przepiękne, i razem z mężem oglądamy je jakieś 46436 razy w tygodniu :). Plenerem dla naszych zdjęć była zabytkowa część miasta oraz nasza agroturystyka.. No właśnie... Agroturismo, które poleciła nam Asia, to prawdziwy toskański raj! Byliśmy z Szymonem już w wielu miejscach na świecie, ale nigdy, nic nie zachwyciło nas tak bardzo, jak ta agroturystyka: kuchnia jest wspaniała, bez dwóch zdań, chyba najlepsza, jakiej mieliśmy okazję próbować!. Właściciele byli tak życzliwi, że poczuliśmy się, jakbyśmy przyjechali do swojej rodziny. Polubiliśmy ich tak bardzo, że w dniu wyjazdu, gdy żegnałam się z właścicielami, miałam łzy w oczach i choć nikt tam prawie słowa nie mówi po angielsku, to mam pewność, że przekazałam im, że na pewno jeszcze tam wrócimy :) Nasz pokój był urządzony w typowo toskańskim stylu i oprócz fantastycznego klimatu miał przecudny widok z okna! Spacery po gaju oliwnym, wypoczynek nad basenem (żartowaliśmy, ze to nasz prywatny basen, ponieważ nieustannie byliśmy tam sami), i długie wieczory na tarasie, to najlepsze wspomnienia z naszych wakacji. Do naszych wyjątkowych wspomnień musimy dołączyć również wszystkie nasze wycieczki – które również  - dzięki Asi – były niezwykłe. Asia pokazała nam na mapie Toskanii takie miejsca, które trudno znaleźć w przewodniku, a ich zwiedzenie było niezwykłe. Tak szczerze mówiąc, to co zasugerowała nam Asia, było tysiąc razy piękniejsze niż przewodnikowe „mustsee”. I dziś oboje już wiemy, że to nie Florencja jest perełką Toskanii..

Asiu, teraz zwrócę się tylko do Ciebie: gdyby nie Ty, nie mielibyśmy takich wspomnień. Sprawiłaś, że już do końca życia, będziemy się tylko uśmiechać, wspominając nasz ślub.. Dziękujemy za to, że oprócz profesjonalizmu dałaś nam również mnóstwo pozytywnej energii, fajnych pomysłów, niezastąpionych rad. Za to, że przywiozłaś Sofię na nasza sesję, dzięki czemu mamy przecudne zdjęcia z Emily, a mój mąż ma obsesję na punkcie Jack Russell terierów. Za to, że Twój Andrea porobił nam tak fantastyczne zdjęcia. Za Twoje zdjęcia  - są przeurocze! Dziękujemy za to, że dzięki Tobie trafiliśmy do naszego agroturismo i w wiele innych przepięknych miejsc. Dziękuję, że dzięki Tobie poznałam smak Spritza – od teraz będzie zawsze kojarzyć mi się z Tobą :) Wspaniale było Ciebie poznac! I z całego serca pragnę, by nie było to nasze jedyne spotkanie :)













Na koniec ulubione zdjęcie Ani, jedyne na którym jesteśmy razem.


Od Młodej Pary dostałam w prezencie piękną skrzyneczkę z przykazem, że mogę udać się na zasłużoną emeryturę tylko wtedy, jak ta zapełni się po brzegi zdjęciami par, którym pomogłam w spełnieniu marzeń o toskańskim ślubie. Staram się i będę się nadal starała, a nieskromnie dodam, że dna skrzyneczki już nie widać :)


Aniu i Szymonie, dziękuję Wam za zaufanie, za cierpliwość i  za wszystkie chwile spędzone razem. A ponieważ było ich tak bardzo mało, to z wielką radością obiecuję, że to nie będzie nasze ostatnie spotkanie !


..............................
Ślub Agnieszki i Pawła
31.08.14

Po raz kolejny miałam możliwość i przyjemność pomóc szczęściu :)
Tym razem sakramentalne TAK w tym niezwykle romantycznym zakątku świata, postanowili powiedzieć sobie Agnieszka i Paweł.
Na ten wyjątkowy dzień wyznaczyli datę 31 sierpnia 2014.
Czasu nie miałam zbyt wiele, ale wszystko poszło zgodnie z planem. Biorąc pod uwagę, że okres wakacyjny (szczególnie sierpień) nie sprzyja załatwianiu jakichkolwiek formalności we włoskich instytucjach, w związku z tym, musiałam wszystko  dopiąć na ostatni guzik dużo wcześniej. Tym bardziej, że sama w międzyczasie byłam dwa razy na urlopie. A załatwiania było więcej niż zwykle.

Zaczęliśmy oczywiście od najważniejszego czyli wyboru kościoła. Spośród kilku, które przedstawiłam Agnieszce i Pawłowi, zdecydowali się Oni na kościół pod wezwaniem Św. Krzyża w Vinci. Dodam, że jest to kościół, w którym został ochrzczony Leonardo da Vinci. Mszę celebrował niezastąpiony Ks. Krzysztof.

Zgodnie z ustaleniami kościół został udekorowany kwiatami, które wcześniej wybrała Agnieszka, a ułożeniem których zajęła się Małgorzata Matyjaszczyk. Stanowi Ona wielką konkurencję dla lokalnych kwiaciarni, nie tylko cenowo, ale również, a może i przede wszystkim kreatywnością. Dodam, że bukiet Agnieszki i dekoracja samochodu są też jej dziełem.

Oprawę muzyczną podczas Mszy św. powierzyłam Michiko, organistka jest z pochodzenia Japonką. 

Do kościoła Państwo Młodzi podjechali włoską ikoną czyli Fiatem 500 z 1966 roku ! 
Agnieszce i Pawłowi uśmiech nie schodził z twarzy ! Byli w siebie zapatrzeni bez pamięci. Nie dziwię się im, wyglądali jak żywcem wyjęci z romantycznego filmu z Toskanią w tle. Miłość było czuć w powietrzu !

A tak, ten dzień wspominają Młodzi:

Droga do ślubu w Toskanii nie była w naszym przypadku długa. W czerwcu postanowiliśmy, że bierzemy ślub we Włoszech, za pośrednictwem Joanny załatwiliśmy wszystkie formalności, wybraliśmy uroczy kościółek w miejscowości Vinci i już 31 sierpnia o godzinie 16.00 w obecności polskiego księdza Krzysztofa obiecaliśmy sobie, że będziemy ze sobą już na zawsze. W tym dniu najważniejsi dla nas byliśmy MY, wszystko inne działo się jakby obok… Wyjątkową atmosferę podkreślał urok Toskanii: malownicze krajobrazy, życzliwi ludzie i ich „auguri!” na każdym kroku, piękna pogoda… znakomite tło by spędzić ten dzień właśnie tutaj.

Wrócimy tu na pewno!

Agnieszka i Paweł





Cieszę się, że byłam z Wami w tak ważnym dniu.
Kochajcie się !

Nie mam wątpliwości, że tak będzie. Wszelkie znaki za tym przemawiają, chociażby to serce, które wypatrzyłam na drzwiach w agroturystyce gdzie się zatrzymali.


..................
Ślub Ewy i Marcina
25.05.13

Niektórzy z Was zapewne pamiętają, że 25 maja 2013 odbył się ślub Ewy i Marcina z Polski. Pozwoliłam sobie poprosić Ewę, żeby ten jeden raz wyręczyła mnie w napisaniu posta. Kto lepiej niż Ona/Oni, opowiedzą o przygotowaniach do tego ważnego dnia i samym wydarzeniu. Oddaję głos do studia :)

Pomysł na ślub w Toskanii?
Miało być romantycznie, w małym kościółku na wzgórzu z pięknymi widokami i klimatem jaki lubimy, zatem nie mogło być to inne miejsce jak zielone wzgórza Toskanii.
Ponieważ należę do osób że nie ma rzeczy niemożliwych zatem zaczęłam szukać informacji  i  natychmiast  po oświadczynach realizować pomysł ślubu w słonecznej (przynajmniej tak nam się kojarzy:)) Toskanii.
Pomocną dłoń podała nam Asia z Visitoscana. Osoba o niezwykłej aparycji, podobnym charakterze do mojego i zamiłowaniem do tego samego – podróży i przeżywania prozy życia w sposób niezwykły.
Asia z Visitoscana to ujmując poetycznie moja bratnia duszyczka, która z pełnym profesjonalizmem zajęła się organizacją naszego ślubu.
Moje wymagania? To typowo toskańska willa na zakwaterowanie podczas pobytu dla nas, naszych rodziców, a także świadków, zabytkowy kościółek na wzgórzu oraz klimatyczne miejsce na kolację w dobrym tonie. To tyle jeśli chodzi o przekazanie Asi podstawowych moich wymagań względem ślubu. Jedynym ustępstwem na które nie chcieliśmy pójść to zmiana daty ślubu.
Marcin, mój obecny mąż wymyślił taką, a nie inną datę i tego się trzymaliśmy. Zatem Asia musiała wszystko dopasować do tego terminu.
Wbrew pozorom , to najgorsze zadanie, bo noclegów o podobnych oczekiwaniach można znaleźć wiele, ale znaleźć księdza, namówić go na udzielenie ślubu, narzucić mu datę i wynająć zabytkowy kościołek z XII wieku, to już nie lada problem. Asia temu sprostała!!!!!
Zatem w bardzo krótkim czasie, bo w przeciągu niecałego miesiąca (nie wspominając, że podczas tego miesiąca Asia była na urlopie w Polsce) mieliśmy umówionego księdza, zarezerwowany kościół zgodnie z wybraną przez nas datą ślubu oraz przekazane wszystkie dokumenty jakie są potrzebne do zawarcia związku małżeńskiego poza krajem ojczystym. Wydawałoby się, że to może rodzić wiele problemów, jednak zgodnie ze wskazówkami Ks. Krzysztofa, który błogosławił ślub wszystko stało się bardzo proste. Rzekłabym, że nad wyraz proste i łatwe do realizacji. Mianowicie, w mojej parafii poszliśmy na nauki przedślubne, następnie załatwiliśmy zapowiedzi, po tym proboszcz mojej parafii wystawił dokument tzw. licencję na zawarcie małżeństwa oraz delegacji na ślub. Wysłaliśmy dokumenty do Ks. Krzysztofa. To wszystko odnośnie formalności!!!!
W międzyczasie Asia zaproponowała nam na miejsce noclegu typową toskańską willę. Płożona jest ona bardzo malowniczo i bardzo wysoko tuż przy drodze prowadzącej z Pistoi do Vinci. Widok, który można podziwiać z willi jest niesamowity. Jeśli ktokolwiek chciałby poczuć prawdziwą Toskanię to właśnie tam. Pech chciał, że trafiliśmy na zimne i deszczowe dni. Od lat nie odnotowano w tym rejonie takich opadów deszczu. Ponieważ willa usytuowana jest wysoko na wzgórzu, to panuje tam mikroklimat. Wiatr wiał potwornie i przez to nawet w pomieszczeniach było najzwyczajniej w świecie zimno. Willa ze swoimi grubymi murami i rustykalnym wnętrzem na pewno doskonale sprawdza się podczas upałów jakie panują tu w lipcu i sierpniu. Niestety nam pogoda sprawiła psikusa! Poza tym, wszystko było super, a widoki z okien i tarasu przysłaniały pogodowe mankamenty. 
I ostatnia ważna kwestia podczas organizacji ślubu w Toskanii. Jest to bez wątpienia wybór odpowiedniej restauracji. Stawialiśmy na tradycję, na lokal z duszą i pięknym wnętrzem. Asia zaproponowała nam kilka restauracji, każda miała swój urok, jednak nasz wybór padł na pierwszą z przedstawionych. Jest to typowo toskańska restauracja, mieszcząca się we Florencji nad rzeką Arno. Jest to miejsce z tradycją, przekazywana z dziada pradziada. Na ścianach są przepiękne malowidła i charakterystyczne dekoracje. Panuje tam niepowtarzalny klimat. Do tego ława przy której siedzieliśmy, to zwykła, a zarazem niezwykła ława, gdyż pochodzi z XII wieku!! Ponieważ my - młoda para - a także nasi rodzice stosujemy na co dzień nietłustą i bardzo delikatną dietę, a szczególnie wieczorem jesteśmy przyzwyczajeni do innej kuchni, to skosztowaliśmy mimo wszystko tradycyjnych toskańskich potraw. Zachwycaliśmy się szczególnie wyśmienitą pappa al pomodoro! Jednym słowem miejsce było jak najbardziej dla nas odpowiednie.
Inna ważna kwestia to pamiątka ze ślubu czyli zdjęcia. Ponieważ, ja i Marcin nie lubujemy się w zdjęciach ustawianych, w zdjęciach pozowanych i oklepanych przy parasolkach czy np. torach kolejowych bo to dla nas tandeta, to chcieliśmy mieć jak najbardziej naturalne zdjęcia z ceremonii ślubnej oraz zdjęcia we Florencji. Owszem, można było wynająć profesjonalnego fotografa, którego cena przyprawia we Włoszech o zawrót głowy ale naprzeciw temu, wyszła Asia z propozycją, że jej Andrea, który interesuje się fotografią amatorsko mógłby nam takie zdjęcia zrobić. Bez wahania podjęłam decyzję, że to ma być on. Nie znałam jego zdolności, bah, nie znałam nawet jego osobiście, ale zaryzykowałam i nie zapomnę tego do końca życia. Sesja z Andreą to była prawdziwa frajdą.Czułam się fantastycznie i czułam się jak gwiazda filmowa krocząca po stylowej Florencji. Trzeba dodać, ze uwielbiam pozować do zdjęć, co też na pewno Andrei ułatwiło zadanie. Czasami wyglądało to w taki sposób, że najpierw szedł Andrea, ja za nim, za mną lub obok mnie kroczyła Asia z naszym ukochanym pieskiem – Gasparem, a na końcu szedł pan młody :), przynajmniej tak twierdzi, że szedł na końcu, pominięty, a ja świetnie się bawiłam, bo rzeczywiście to była wielka frajda. Do tego florencki tłum z całego świata. Przechodnie uśmiechali się, gratulowali nam ślubu krzycząc Auguri ! i robili nam zdjęcia. Myślę, że takiej atmosfery nie uzyskałabym nigdzie indziej. A zdjęcia? Jak dla mnie są cudowne. Oddają nasze szczęście, ukazują nieschodzący uśmiech z naszych buziek i otaczające nas piękno.

Nasz ślub był niebanalny, niepowtarzalny i odbył się w najdrobniejszym calu tak jak sobie zaplanowaliśmy.  Niech się nikomu nie wydaje, że to cichy i skromny ślub! Powinny schować się śluby z tradycyjnym weselichem, tańcami do białego rana i banalnymi zabawami. Nasz ślub i jego świętowanie to cały rytuał, a świętowanie z okazji naszych zaślubin trwa i trwa i trwa... Trzy imprezy, kilka spotkań z pojedynczymi osobami, wszystko składa się na jedną wielką imprezę trwającą ponad miesiąc. 

Psikusa sprawiła nam jednak pogoda. W dniu ślubu przeszła wszelkie nasze oczywiście negatywne oczekiwania, ale zgodnie z włoskiem przysłowiem Sposa bagna, sposa fortunata czyli mokra panna młoda to szczęśliwa panna  młoda. Zaczęło się już w godzinach porannych, kiedy to zaczęła szaleć burza. Trwała nieprzerwanie od godz. 04.00 rano do 16.00 i jeszcze później. Do tego chłód i przeszywający wiatr. Ale nad nami czuwała również opatrzność. Odebraliśmy to jako znak dla nas, bo wchodząc do kościoła była ulewa, a wychodząc z niego świeciło słoneczko. Zdążyliśmy pstryknąć dosłownie kilka zdjęć. Wsiedliśmy do samochodu, zjechaliśmy ze szczytu w Valdibure i znowu zaczęła się ulewa, dojechaliśmy do bramek Florencji i wyszło słoneczko. Mogliśmy w związku z tym zrealizować plany zdjęciowe.
Po sesji fotograficznej, gdy Asia i Andrea odwieźli nas do restauracji, znowu lunął deszcz! Czyż tego nie można nazwać wielkim szczęściem???? Ja myślę, że to był dla nas jakiś znak.
Aha, jeszcze jedno. Na kilka tygodni przed naszym przyjazdem powiadomiłam Asię, że chciałabym mieć do ślubu bukiecik z lawendy. W środę po przyjeździe udaliśmy się na rynek do Pistoi, razem z Marcinem, Asią i Małgosią Matyjaszczyk (która miała ten bukiecik dla mnie zrobić), w celu zakupu kwiatów. Akurat mojej ulubionej odmiany lawendy nie było, ale na wszystko znajdzie się rozwiązanie! 
Byliśmy mile zaskoczeni piękną dekoracją kościółka przygotowaną przez Małgosię na naszą ceremonię! Efekt był naprawdę wyjątkowy. Było skromnie, z klasą, a przede wszystkim bardzo romantycznie.

Reasumując krótki opis ślubu w Toskanii, gdyby nie Asia pewnie nie byłoby to takie proste i tak szybko załatwione. Niezwykle pomocna okazała się jej rola, w której nota bene spisała się na medal. Zaufałam Asi w 100% , co było dobrą decyzją. Nie każdy być może ma tyle odwagi by pozostawić organizację tak ważnego dnia osobie trzeciej, która ma dopilnować wszystkich kwestii formalnych, jednak Asi każdy powinien zaufać i nie bać się, że coś będzie nie tak. Jest to dziewczyna, która cechuje się wysokim profesjonalizmem, osobistym zaangażowaniem i wkłada wiele serca w to co robi. Oczywiście, wszystko ustalałyśmy wspólnie, ja analizowałam i dbałam o detale, ale robiłam to na odległość.

 
 
 


Zakup lawendy na Piazza del Duomo

 

Gaspar w moich objęciach!
Jestem przekonana, że nikt inny nie wkłada tyle serca w pracę co Asia. A w organizację ślubu jeszcze bardziej, żeby wszystko było tak jak sobie wymarzy młoda para. Jestem osobą małostkową, bardzo konkretną zatem na najdrobniejszy szczegół zwracam uwagę, w szczególności na piękno krajobrazu, otaczających mnie przedmiotów, unikatowych rzeczy i aby tak się stało, na straży stała Asia. Jedyne co mi “kazała” zrobić osobiście, to opisać to u niej na blogu. Nie mogłam jej zawieść, usiadłam z tabletem w łóżku i napisałam tych kilka słów. Jeszcze wiele można byłoby dopowiedzieć, ale ograniczmy się do tego, niech pozostała część pozostanie wyłącznie dla nas, taka prywatna, owiana nutką tajemniczości...
Ewa i Marcin

Teraz będzie jak na wręczeniu Oskarów, ale inaczej się nie da :)
Dziękuję bardzo Ewie i Marcinowi za zaufanie jakim mnie obdarzyli. Mam nadzieję, że ten dzień pomimo ulewnego deszczu, na przemian z gradem, będzie im się zawsze kojarzył ze słoneczną Toskanią. Prawdę mówiąc nad wszystkim miałam panowanie, ale pogoda jakoś wymknęła mi się spod kontroli :)
Kolejny już raz dziękuję bardzo za pomoc w organizacji 
Ks. Krzysztofowi, Andrei, Małgosi i mojej kochanej Mamusi . 

...................

5 komentarzy:

  1. To już wiem, gdzie odnowimy naszą przysięgę:)
    Zbieramy się do tego już kilka lat... Teraz wiadomo dlaczego. Kocham
    Toscanię od pierwszych stron biografii Michała Anioła. Potem miałam to szczęście, że mogłam spędzić tydzień we Florencji, której już sama nazwa sprawia, że szybciej bije mi serce. Teraz moja Przyjaciółka organizuje takie Piękne Przedsięwzięcia. Nic tylko, walizka w rękę i w drogę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam serdecznie :-)
    Chciałabym się z Panią skontaktować mailowo i zadać kilka pytań dotyczących wakacji i terminu od połowy do końca lipca. Bardzo proszę o kontakt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele polek marzy o ślubie w Toscani. Niestety pytane o powód rezygnacji z planów, zazwyczaj podają niski budżet. Z tego względu coraz więcej kobiet wybiera śluby nad polskim Bałtykiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toskania jest wyjątkowo piękna, dlatego nie dziwię się, że wiele par wybiera właśnie to miejsce na celebrowanie swojego najpięknieszego dnia :) Nie wiem, co to znaczy niski budżet, bo to jest pojęcie względne. Jeśli komuś marzy się "polski" ślub w Toskanii, to faktycznie można zbankrutować. Organizowane przeze mnie śluby są kameralne, w najbliższym gronie rodzinnym. Działam na zasadzie talior - made i mój cennik jest naprawdę obszerny , dostosowany do możliwości ekonomicznych moich Klientów. Jednym słowem każdy znajdzie coś dla siebie.

      Usuń