Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacja ślubu w Toskanii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacja ślubu w Toskanii. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 listopada 2018

B&O - ślub we Florencji


Wrzesień 2017 roku, słoneczna niedziela - po kilku latach znajomości postanowiliśmy się pobrać. On: pierwsza myśl... to będzie Santorini. Kolejna myśl: to będzie prowincja Toskanii. Finalnie – Florencja.

Kolejne tygodnie – kolejne dziesiątki pomysłów i pytań. Jak? Gdzie? Kto?


I tu pojawia się Pani Joanna, dobry duch całego wydarzenia. Pierwsza wiadomość i masa konkretnych informacji z Jej strony. My określamy z naszej strony oczekiwania co do przyszłej ceremonii. Asia podpowiada jakie wymogi formalne musimy spełnić by móc pobrać się na ziemi włoskiej.

Założyliśmy,  że  całe wydarzenie będzie wycieczką dla nas i dla naszych bliskich z małą przerwą na ślub ;) Do Bolonii przylecieliśmy jako pierwsi we wtorek i wyjątkowo przywitał nas deszcz. Samodzielnie organizowaliśmy sobie podroż do Florencji. Po drodze spotkało nas kilka utrudnień wynikających z nieznajomości miasta. Obładowanie w przewodniki i mapy – nie pomogło. Zaginęliśmy w labiryncie nieopisanych na mapie drobnych uliczek.
           
Pozostali goście dotarli do nas w czwartek. Z lotniska odebrał ich kierowca busa zorganizowanego przez Asię. Goście komfortowo zostali dostarczeni do Florencji.  Wszystko przebiegło bardzo sprawnie. Zgodnie z tym co było ustalone.

Wizyta w urzędzie (Palazzo Vecchio) była fascynującym doświadczeniem. Joasia jako tłumacz języka włoskiego, włoski urzędnik i my, zagubieni turyści - podpisaliśmy dokumenty do ślubu konkordatowego. Po wszystkim wybraliśmy się na drinka do restauracji, gdzie obejrzeliśmy i wybraliśmy salę oraz menu na przyjęcie. Dodatkowo ten czas przeznaczyliśmy na poznanie siebie nawzajem. Joasia to osoba, którą poznajemy w Toskanii po raz pierwszy, a czujemy się jakbyśmy nie widzieli się kilka lat i w te kilka chwili chcemy opowiedzieć sobie wszystkie rzeczy, które wydarzyły się.

22 wrzesień 2018 roku, słoneczna sobota. Jesteśmy w Kościele San Frediano in Cestello, wokół nas rodzina, przyjaciele, uśmiechnięty ksiądz Proboszcz oraz oczywiście Joasia. Cała ceremonia przebiegła w bardzo radosnej atmosferze. Uroczystość ubarwił nasz przyjaciel, który odkrył swój talent wokalny. Po ceremonii zjedliśmy pyszną kolację przy placu Santa Croce w restauracji Finisterrae. Po kolacji spacerowaliśmy po mieście i było fantastycznie. Te chwile na długo pozostaną z nami.

Warto wziąć ślub po swojemu. Jeśli nie lubimy pewnych rzeczy – nie róbmy ich.

Pomimo niedogodności z początku naszej podróży to na jej końcu Italię pokochaliśmy. Florencja jest zachwycająca. Ulice mówią wieloma językami, a jedzenie jest pyszne.

Tydzień po ślubie – zarówno my jak i nasi goście tęskniliśmy za słoneczną Toskanią. Wiemy, że wrócimy do niej. Musimy, chcemy, powinniśmy...

Kończąc -  chcemy skierować kilka słów do Joasi. Dziękowaliśmy wielokrotnie ale żadne słowa nie wyrażą naszej wdzięczności za zorganizowanie naszego ślubu i... ściągnięcie mojego telefonu pozostawionego na odprawie lotniskowej :)

Życzymy Ci Asiu samych dobrych ludzi na swojej drodze i pięknych ślubów.

B&O
















czwartek, 13 września 2018

Co to była za Para - czyli toskański ślub Justyny i Darka

Toskania, urokliwe miasteczko, najbliższa rodzina i przyjaciele, no może jeszcze trochę Sprtiz'a dla kurażu - to, jak się okazuje najlepszy przepis na wymarzony ślub ! 
Ten dzień należał do Justyny i Darka nomen omen Para 


--------------------------------------

Jak każda narzeczeńska para, chcieliśmy, aby nasz ślub był wyjątkowy, ale jednocześnie kameralny, rodzinny i.. zorganizowany zagranicą. Naszej estetyce daleko do olbrzymich uroczystości w domach weselnych, orkiestr idwuletnich przygotowań. Już podczas pierwszej rozmowy o tym wydarzeniu zdecydowaliśmy, że zaprosimy najbliższe nam osoby do Toskanii. I tak na dziesięćT miesięcy przed ceremonią rozpoczęliśmy przygotowania. Od razu zrobiliśmy rezerwację w zaprzyjaźnionej agroturystyce, do której przynależy winnica. Pozostały już „tylko” kwestie formalne oraz znalezienie cateringu, fryzjera i makijażysty. Wszystkie z tych czterech kwestii bookowaliśmy w ciemno ufając referencjom. Czuliśmy, że najważniejsi jesteśmy my i nasi bliscy, a jeśli cokolwiek nie wypali to i tak drobne niepowodzenie nie będzie w stanie zepsuć nam naszego święta. Będziemy przecież w malowniczej Toskanii! Mieliśmy ogromne szczęście trafiając na Panią Joannę, której doświadczenie i profesjonalizm odczuwaliśmy na każdym kroku. Opieka jaką nas objęła już od pierwszego maila dawała nam poczucie, że wszystko się uda. Na miejsce naszego ślubu wybraliśmy trzynastowieczny budynek, pełniący kiedyś rolę ratusza dla straży cesarzy starożytnego Rzymu, dziś będący muzeum. Pani Joanna zrobiła wszystko, żeby nasz cel został osiągnięty, bez jej pomocy zapewne musielibyśmy zrezygnować z naszego planu.W ciągu trzech miesięcy załatwiliśmy dokumenty koniecznie do zawarcia ślubu cywilnego i umówiliśmy się z Panią Joanną w dniu poprzedzającym ceremonię celem podpisania stosownych dokumentów. 

Podczas samej ceremonii Pani Joanna wcieliła się w rolę naszego tłumacza. Zawsze uśmiechnięta i pomocna. Nie mogliśmy trafić lepiej! Pani Joasiu, dziękujemy że umożliwiła nam Pani przeżycie najważniejszego dla nas dnia w poczuciu spokoju i komfortu. 

Serdecznie pozdrawiamy,
 Justyna i Dariusz Para






































Jeszcze raz Kochani wszystkiego najlepszego !!!!
Wielu powrotów do Waszej ukochanej Toskanii. Od teraz jesteście jeszcze mocniej z nią związani.



Flowers Pro Arte
Foto Jakub Misiński

piątek, 27 kwietnia 2018

Historia pewnego bukietu i przepis na pyszny ślub

- Cześć Asiu, mamy mały problem, P. zapomniała zabrać z agroturystyki bukietu ... Jesteśmy w drodze do kościoła ... Masz jakiś pomysł ?
Tę rozmowę z M., Panem Młodym, zapamiętam na długo. To był pierwszy moment w mojej "ślubnej" karierze, kiedy musiałam zachować zimną krew.  Pomyślicie sobie, że bukiet to przecież nic takiego, bez niego ślub się odbędzie. Dokładnie tak ! To jest akurat jedynie piękny dodatek. Nawet P., Panna Młoda, była takiego samego zdania, ale jakoś nie dawało mi to spokoju. Na miejscu była ze mną Małgorzata z ProArte, która zajmowała się również wystrojem kościoła. Szybki rzut oka na pięknie ułożoną dekorację. No cóż, peonii, z których zrobiony był "zapomniany" bukiet już nie było. Wprawdzie pojawiły się w wystroju kościoła, ale nie można było ich użyć, były zbyt krótkie. W ogrodzie sąsiadującym z kościołem żadnych kwiatów. A potwornie lejący deszcz, nie ułatwiał nam zadania. Lekko nerwowa atmosfera, bo czas przecież nie zatrzymał się w miejscu... Korowód weselny w drodze ! W tym momencie otwierają się drzwi kościoła. Widzę "wchodzące" kwiaty :) No cóż, jak się później okazało, Chrzestny M., miał ten bukiet tylko przez chwilę :) 
W przeciągu kilku minut, dzięki nieocenionej inwencji Małgorzaty, powstał najpiękniej pachnący bukiet ever ! Róże, rozmaryn i szałwia prosto z krzaka. Reszta poszła już, nomen omen, jak z płatka...

Teraz, swoje wspomnienia ze ślubu w Toskanii, opowiedzą Wam, główni bohaterowie - P&M.


O tym, że ślub jest jednym z najfajniejszych i wyjątkowych dni w życiu, a zwłaszcza w Toskanii napisało już wiele Par przed nami. I mają racją! – włączasz „czas włoski” i świat wygląda inaczej. Nie ma pośpiechu, nie ma tysiąca pytań czy dobrze, czy wszyscy zadowoleni, po prostu cieszycie się chwilą i sobą. No i wszystkim tym co Was otacza, to co zobaczycie i czego zasmakujecie.

Skoro myślicie o takim ślubie to znaczy, że chcecie to zrobić trochę inaczej, może męczy was „polska tradycja”, może chcecie kameralnie i po prostu chcecie bez wielkiego „bum” . Napiszemy Wam trochę inaczej niż wszyscy, nie jak było – to napiszą inne szczęśliwe Pary – ale jak do tego się zabrać i jak się do tego przygotować.

My pomyśleliśmy o tym dość spontanicznie gdzieś między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem. Dwa kierunki chodziły nam po głowie, ale padło na Włochy. Znaleźliśmy kontakt do Joanny, pierwsze maile, potem dłuższa rozmowa i generalnie wiedzieliśmy, ze TAK i wybraliśmy datę na koniec kwietnia - była połowa stycznia. Załatwianie dokumentów cywilnych zajęło około 2 tygodni i to było akurat proste. Dokumenty kościelne to inna rzeczywistość i czasoprzestrzeń, na to trzeba czasu  :) nam to zajęło miesiąc …a w między czasie zakomunikowaliśmy najbliższej rodzinie naszą decyzję i żeby zarezerwowali termin. Dokumenty wysłaliśmy do Włoch i resztą zajęła się Joanna. Potem szybko wybraliśmy miejsce i kościół, wszystko co na miejscu chcieliśmy mieć przygotowane, w tym wystrój kościoła i menu na kolację weselną. Gdyby nie pewne problemy z dokumentacją, a właściwie polskimi znakami w alfabecie i mała nerwówka na koniec to na spokojnie trzeba liczyć 2 – 2,5 miesiąca. Przez ten cały czas Joanna trzymała rękę na pulsie i prowadziła nas „za rączkę” przez arkana włoskiej biurokracji. A potem?

A potem przyjazd na miejsce, cieszenie się pogodą, słońcem, jedzeniem, widokiem z tarasu na Florencję i okoliczne wzgórza. No i ślubem oczywiście, przed którym na pół godziny przed rozpętała się prawdziwa ulewa, świata nie było widać. Ale to akurat na szczęście, we Włoszech mówią „Sposa bagnata, sposa fortunate - Panna młoda, która zmoknie to szczęśliwa panna młoda”. I jak przez całe 2 dni poprzedzające była klasyczna sielanka tak nagle w przelocie do auta umknął nam bukiet ślubny. Na szczęście jeden telefon do Joanny, która już była na miejscu, i temat w ciągu 20 min został ogarnięty przy pomocy Chrzestnego, który użyczył swojego bukietu :). Zawsze coś musie przecież się wydarzyć na ślubie, prawda?! :)

Wszystko wyszło tak jak chcieliśmy, po włosku, z czasem na wszystko, bez pospiechu, bez stresu i pysznie! Ku naszemu zdziwieniu nawet rodzina się do tego dostosowała i atmosfera pachniała wakacjami ze ślubem. Takie dolce far niente! Przez ten cały czas Joanna była zawsze dla na dostępna pod telefonem, mailem, Facebookiem i w Polsce i na miejscu. Dyskretnie z boku, ale zawsze z pomocą jeśli jej potrzebowaliśmy. Dziękujemy :)


Wystarczy, że będziecie się cieszyć prostymi rzeczami, które daje Wam Toskania: słońce, pyszne jedzenie, otoczenie, widoki oraz wino :) Tak naprawdę więcej nie potrzeba, by uczynić swój ślub wyjątkowym.

P&M








Kochani P&M, 
dziękuję Wam bardzo za piękne słowa, 
za Waszą wyrozumiałość i 
wspamniałą współpracę. 
Niech Wam się szczęści, 
Joanna


Bukiet i dekoracje florystyczne : ProArte
Zdjęcia dzięki uprzejmości ProArte

ps. Tutuł posta nadany przez P&M