poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Po drugiej stronie

Nie ukrywam, że widząc swoje warsztatowe grupy, tą Waszą ciekawość, chęć poznania i nauczenia się czegoś nowego, sama mam ochotę, chociaż przez chwilę być po drugiej stronie. Nie jako organizator, ale uczestnik. 
Ze względu na przeróżne okoliczności nie mogę sobie pozwolić na dłuższy wypad, ale na parę godzin, czemu nie ? 
Kilka tygodni temu nadarzyła się taka okazja. Do Pistoi, na poprowadzenie kilkugodzinnego kursu kulinarnego, przyjechała znana toskańska foodblogerka i autorka wieku książek kulinarnych. Rodowita Włoszka z Toskanii, żeby nikt nie miał wątpliowści 🙂
Moi szefowie kuchni to też Toskańczycy, zawsze to podkreślam. Prawdę mówiąc nie chciałabym żeby polskich dań w Polsce, uczył mnie Włoch.

Wracając do kursu w którym brałam udział. 
Otóż tematem przewodnim zajęć był makaron.
Zrobiliśmy makaron jajeczny (toskański) który wykorzystany był do lasagne i tortelli jak również pici (tylko mąka z wodą), które zjedliśmy z toskańskim sosem ragù.

Miła atmosfera, ciekawi ludzie, wymiana ciekawostek i przepisów, na codzień strzeżonych w rodzinnych sejfach !
Kuchnia i wspólne gotowanie łączy ! 
Sztuka kulinarna staje się nowym międzynarodowym językiem. Fenomen toskańskiej kuchni, na kilka godzin skrzyżował drogi Niemki, Amerykanki, Polki i 5 Włoszek i jednego Włocha. Na 9 uczestników to spory odsetek cudzoziemców , prawda ?
Teraz pewnie zastanawiacie się dlaczego, ja, organizatorka warsztatów, same się na nie zapisałam ?
Nie żebym nie umiała gotować, chociaż jeszcze przede mną wiele nauki, nie żebym nie miała co zrobić z wolnym czasem, bo tego ciagle jak na lekarstwo.. po prostu zainwestowałam w siebie 😉

To, że od 5 lat organizuję w Toskanii warsztaty kulinarne nie znaczy, że wszystko wiem o toskańskim gotowaniu i że nic mnie już nie zaskoczy. Doszłam do wniosku, że im bardziej zagłębiam się w tym temacie, tym bardziej mnie wciąga. Historia kuchni, ewolucja dań, różnorodność tych samych potraw. Mogłabym tak godzinami...
Oprócz nowych ciekawych przepisów, poznania interesujących ludzi, mam możliwość podpatrzenia organizatorów. Takie obserwacje bardzo mi pomagają, inspirują...

Dodam, że za miesiąc ruszają kolejne warsztaty kulinarne z VisiToscana. Nie zdążyłam nawet ogłosić terminu, a miejsca już były wyprzedane. Wiem, że uczestnicy, podobnie jak ja, już przebierają nogami 😉









1 komentarz:

  1. mogłabym być degustatorem na takich warsztatach :D gotować szczerze nie znoszę jakoś nie moja bajka ... a kilka lat temu z 5 już będzie jak nie więcej nawet kupiłam we Włoszech ten wałek do robienia makaronu :)

    OdpowiedzUsuń