czwartek, 16 lutego 2017

Karolina i Rafał, wyjątkowy ślub w Pienzy

W niedzielę, 25 września 2016 roku, w sercu Val d'Orcia - malowniczej Pienzy, odbył się ślub Karoliny i Rafała.
 
Tego dnia, w miasteczku, rozegrał się bieg La corsa del Pio czyli 5 km bieg murami i uliczkami borgo. W tej rywalizacji mogą brać udział jedynie mieszkańcyWieki temu, bieg nazywał się La corsa dell'oca, a inicjatorem tego wydarzenia był papież Pius II, który urodził się właśnie w Pienzy. Dodam, że wtedy Pienza nazywała się Corsignano. Kiedyś, główną nagrodą były dwie żywe gęsi, które dziś zamieniono na ceramiczne, wykonane przez lokalnych artystów.
 
Urząd stanu cywilnego, mieści się dokładnie na głównym placu. W podcieniach budynku, rozstawiono prowizoryczne kuchnie gdzie najstarsze mieszkanki smażyły bomboloni. Festa jak przystało na toskańskie miasteczko była niezwykle barwna i gwarna. Tłumy mieszkaców i przyjezdnych wypełniły malutką Pienzę po brzegi. Muzyka, tańce, procesja w strojach z epoki czy chociażby pojawienie się "Piusa II" w oknie, to tylko niektóre z licznych atrakcji. Tyle zdołałam zobaczyć przed przybyciem Karoliny i Rafała. Później pobiegłam na ceremonię.
 
Ślubu udzielał burmistrz miasteczka. Kiedy, po zakończonej uroczystości, Młodzi wyszli na plac, zgromadzony tłum zaczął wiwatować ! Wiem, że Włosi są bardzo spontaniczni, ale nawet w najśmielszych snach, nie spodziewałam się takiej reakcji. Chętnych do łapania wianka Panny Młodej nie trzeba było szukać :)))
 
A teraz kilka słów, które napisali do mnie Karolina i Rafał:
 
 
Decyzję o ślubie podjęliśmy spontanicznie - planując wakacje we Włoszech. Na zorganizowanie ceremonii i dopełnienie formalności mieliśmy zatem baaardzo mało czasu. Pomysł szalony, ale - co udowodniła Asia - wykonalny :)

Już w pierwszym mailu opisała nam dokładnie, co powinniśmy po kolei zrobić i ile mamy na to czasu.
Dzięki Asi cały nasz wysiłek ograniczył się w zasadzie to jednej wizyty w polskim USC i jednej wizyty na poczcie. Reszta potoczyła się błyskawicznie! Na miejscu było idealnie i uważamy, że decyzja ta była jedną z najlepszych, jakie podjęliśmy. 

Dzięki Asi organizacja ślubu w Tosaknii okazała się bezstresowym i przyjemnym doświadczeniem.
Gdyby tak można było - z przyjemnością byśmy to powtórzyli.

Dziękujemy!!!




 














Powitanie przez mieszkańców Pienzy !


Moja Anka (bez żadnej ustawki) złapała bukiet Panny Młodej.
Oczywiście bukiet zabrała do domu :)
 






 
Kochani Karolino i Rafale,
 życzę Wam szczęścia, miłości i spłenienia marzeń.
 Żeby każdy kolejny dzień, Waszej wspólnej drogi życiowej, był wyjątkowy.
 
 

2 komentarze:

  1. piękne zdjęcia ... nie mogę się napatrzeć ...

    OdpowiedzUsuń