wtorek, 12 lutego 2013

Ziarnko do ziarnka

www.firenzecard.it

Zdaję sobie sprawę, że nie jest to najświeższa informacja, ale na pewno przyda się turystom, którzy wybierają się do Florencji i mają zamiar zwiedzać, zwiedzać i jeszcze raz zwiedzać!
W takim wypadku, możecie wykupić łączony bilet tzw. Firenze Card.
Dlaczego akurat takie rozwiązanie?
Posiadacze karty, mają prawo wstępu do głównych muzeów, zabytkowych willi i historycznych ogrodów położonych w obrębie Florencji. Tu znajdziecie ich spis.
Karta jest ważna 72 godziny od momentu jej aktywacji tj. pierwszego użycia (bez względu na to, czy to będzie muzeum czy tramwaj). Dzięki karcie, omijacie kolejki do kasy, do wejścia, a na dodatek nie musicie robić wcześniejszej rezerwacji. Czasami, muzea udostępniają również zwiedzanie czasowych wystaw (o tym trzeba się wcześniej upewnić na stronie Firenze Card).
To nie wszystko!
Z taką kartą możecie również korzystać bez ograniczeń ze środków komunikacji miejskiej (ATAF, czyli autobusy i tramwaje), oczywiście wszystko w ciągu 72 godzin. Nie zapomnijcie po wejściu do np. autobusu, “skasować biletu” czyli przybliżyć kartę do specjalnego czytnika. Trzeba dodać, że znaczna część willi czy ogrodów znajduje się poza ścisłym centrum miasta.
Jeśli myślicie, że to koniec atrakcji to się pomyliliście...
Dokonując zakupu karty, macie możliwość zwiedzania i przemieszczania się po mieście z jedną osobą poniżej 18 lat (dotyczy to obywateli Unii Europejskiej). Musicie jednak udokumentować, że jesteście z tą osobą spokrewnieni.
Aha, przy zakupie karty otrzymacie dokładną mapę ze spisem muzeów, willi i ogrodów oraz liniami ATAF.

Firenze Card to wydatek 50 Euro

Gdzie można kupić Firenze Card?
1. przez internet, jeszcze przed przyjazdem do Toskanii, na stronie www.firenzecard.it
2. na miejscu, w punktach, których wykaz znajdziecie tutaj 
Ważne! Do każdego z muzeów można wejść tylko jeden raz! Musicie podpisać kartę waszym imieniem i nazwiskiem na odwrocie.

Dla orientacji bilet do Galleria Degli Uffizi kosztuje 6,50 €, do Galleria Dell'Accademia 6,50 €, do Giardino di Boboli 7,00 €, do Galleria Palatina 8,50 €. 

Bilet autobusowy lub tramwajowy to wydatek 1,20 i jest ważny przez 90 minut od momentu pierwszego skasowania.


Wkrótce przedstawię Wam inną kartę: Amici Degli Uffizi.

Pomyślicie i policzycie. Decyzja należy do Was!  

środa, 6 lutego 2013

Florencja w brązie

25 listopada ubiegłego roku, postanowiliśmy pospacerować po Florencji...
Doszliśmy do wniosku, że tłumów na pewno nie będzie! Pogoda byle jaka, no i nie jest to środek sezonu.
Wybraliśmy najlepszy środek komunikacji, a jednocześnie (nadal, bezustannie, bez szans na zmiany!!!) frajda dla naszych dziewczyn,  pociąg!
Po wyjściu z pociągu, na stacji SMN (Santa Maria Novelle) we Florencji było jednak tłocznie... Coś tu nie gra!?
W pewnym momencie, olśnienie! Wieczorem w jednym z programów w lokalnej telewizji, ogłaszali przecież, że tego dnia odbędzie się XXIX Maraton Florencki. Wszędzie ogrodzenia, bramki, taśmy i tłumy ludzi, szczególnie wzdłuż trasy gdzie biegli uczestnicy.
Dobrze, że trafiliśmy właściwie na koniec. Chociaż akurat słowo "koniec", odnośnie maratonu to może niezręczne określenie. Czas między zwycięzcą, a ostatnim zawodnikiem to dobrych kilkadziesiąt minut. Czasami musieliśmy poczekać aż przebiegnie kilku martończyków, dopiero wtedy, personel pomagający przy organizacji imprezy, przeprowadzał nas na drugą stronę. 
Na Piazza della Reppublica, czekając przed barierką na możliwość przejścia, tuż przy słynnej “Caffe Paszkowski”, dostrzegłam “coś” czego wcześniej nigdy nie widziałam. Jestem pewna, że w tłumie turystów po prostu tego nie zauważyłam. 

Jest to płaskorzeźba wykonana w brązie (usytuowana na cokole o wysokości 1 m), przedstawiająca najważniejsze zabytki Florencji wraz z nazwami głównych ulic, w alfabecie Braille'a. Pomysłodawcą i sponsorem tej oryginalnej, przestrzennej mapy Florencji, jest Kiwanis Club Firenze. Kiwanis jest to międzynarodowa organizacja non-profit, działająca w różnych zakątkach globu. Organizacja nawołuje do współpracy ludzi na całym świecie, w celu zbudowania lepszej ogólnoświatowej społeczności, ze zwróceniem szczególnej uwagi na osoby niepełnosprawne.
Projekt ten, został stworzony z myślą o niewidomych turystach, którzy przez wrażliwość percepcyjną na dotyk, będą mogli poznać architektoniczną rzeczywistość toskańskiej stolicy. Projekt został wykonany przez

grupę studentów z Istituto Statale d'Arte di Firenze (odpowiednika mniej więcej naszej szkoły plastycznej) pod okiem wykładowców z Wydziału Architektury Wnętrz oraz przy współpracy Laboratorio di Modellistica (pracowni modelarskiej).

Ideą przedsięwzięcia była integracja młodzieży, w tym niepełnosprawnej, w celu stworzenia unikatowej makiety miasta. Płaskorzeźba jest niewątpliwie wynikiem połączenia talentu i kunsztu rzemiosła florenckiego, którymi to Florencja szczyci się od wieków.







 Widok na płaskorzeźbę od strony kawiarni Paszkowski:





Widok na kawiarnię Paszkowski:



Florencja w miniaturze przyciąga spojrzenia wszystkich przechodniów:
 


Kiedyś, stałym punktem naszych florenckich spacerów był  Porcellino w Loggia del Mercato Nuovo (też z brązu). Tak, tak napisałam "kiedyś", bowiem najnowszy trend to głaskanie nie porcellino, ale kopuły. Dziki i prosiaki w zbliżającym się sezonie passe!
Uciekając w boczne uliczki przed maratończykami, odkryliśmy piękny sklep z zabawkami. 

Miłośnicy Pinokia, drewnianych samochodzików i baloników na druciku...przedstawiam Wam sklep Bartolucci przy via Borgo dei Greci 11 (jest też drugi sklep przy via Condotta, 12).

 
Maraton wygrał zawodnik z Etiopii. Dobiegł do mety jako pierwszy z 10.000 uczestników, z czasem 2h09'59".

ps.
Wszystkim, którzy wysłali SMSa na mojego bloga bardzo bardzo dziękuję!  

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Konkurs na Blog Roku 2012

Drodzy Czytelnicy i Drodzy Klienci (Ci, którzy już odwiedzili ze mną Toskanię i Ci, którzy wybiorą się tu w przyszłości), zapraszam Was do oddania głosów na mojego bloga, który zgłosiłam do konkursu na Blog Roku 2012, w kategorii: Lifestyle.



Głosować można, wysyłając SMSa o treści C00278 (pierwszy znak to litera, pozostałe to cyfry, wszystko pisane bez spacji)  na numer 7122.
Koszt SMSa to 1,23 zł brutto.

Jako odpowiedź na wiadomość SMS, z systemu Organizatora odsyłany jest SMS z potwierdzeniem numeru bloga na którego oddano głos i podziękowaniem za udział w głosowaniu.
 
Można głosować tylko z numerów polskich operatorów 
(Orange, Plus, T-Mobile i Play). Z jednego numeru telefonu można oddać po jednym głosie na dany blog. 
Głosowanie trwa do 31 stycznia do godz.12.00.

Z góry serdecznie dziękuję za oddane głosy! 
 

środa, 23 stycznia 2013

Z wizytą u Barona, czyli Chianti Classico

Docierają do mnie wiadomości, że jak Polska długa i szeroka, pokryta jest śniegiem i skuta mrozem, brr...! 
Pomyślałam sobie, że skoro nie mogę (a naprawdę bardzo bym chciała) przesłać Wam trochę toskańskiego słońca, to przynajmniej, na szybką rozgrzewkę, napiszę o naszej wrześniowej wycieczce w rejon Chianti.
Mimo, że minęło kilka dni od rozpoczęcia kalendarzowej jesieni, w Toskanii nadal panowały letnie temperatury! Celem naszego wyjazdu, było dopięcie na ostatni guzik degustacji wina dla grupy turystów z Polski. Doszłam do wniosku, że najlepszym miejscem na ich pierwszą, poważną degustację będzie kolebka Chianti Classico, czyli Cantine del Castello di Brolio w Gaiole in Chianti.
Dlaczego akurat to miejsce? 
Nie będę się zagłębiać w historię zamku i jego kolejnych właścicieli, ale najważniejszego nie można pominąć.
Otóż, Castello di Brolio i winnice położone u jego stóp, to darowizna od władz Republiki Florenckiej, dla rodziny Ricasoli w 1141 roku. Zamek znajduje się na granicy terytoriów należących do dwóch wrogich niegdyś miast - Florencji i Sieny. Fortyfikacja, była świadkiem licznych wojen. Wielokrotnie zniszczona, a następnie odbudowywana, jest obecnie mieszankę stylów, od średniowiecznych fragmentów umocnień, do neogotyckich zabudowań.
To właśnie tu, baron Bettino Ricasoli (oprócz zamiłowania do enologii, był również politykiem pełniącym odpowiedzialne stanowiska min. premiera w Zjednoczonym Królestwie Włoch) po wielu latach doświadczeń w swojej winnicy sformułował “przepis” na Chianti. Z pewnymi modyfikacjami obowiązuje on do dziś. Jego sekret, polegał na połączeniu w odpowiednich proporcjach ciemnych i jasnych szczepów winogron. Chianti, według barona Ricasoli, to: od 75 do 90% ciemnych gron szczepu Sangiovese, od 5 do 15% rubinowych Canaiolo i wreszcie, od 6 do 10% białych winogron Trebbiano lub toskańskiej Malvasia. Wino Chianti (wytrawny smak i rubinowa barwa), wyprodukowane według tej receptury, ma prawo zostać opieczętowane znakiem Gallo Nero (Czarny Kogut).
 
Widok na zamek Brolio




Castello di Brolio:

Wejście główne do zamku


Można również dojść do zamku na skróty (wersja ze schodami)
 
Jak widać, jesteśmy na dobrej drodze !
Przed nami zamek w wersji mini. Pod nim spływają wody deszczowe ze wzgórza.
  








 
 

 Na terenie zamku, jest również prywatna kaplica:



Mury obronne są na tyle szerokie, że swobodnie można po nich spacerować. Oczywiście, trzeba mieć oczy wokół głowy, szczególnie jak się jest z dzikusami, takimi jak nasze. 



Jedni spacerują, a inni ...
odpoczywają.
Widoki z zamku to kwintesencja regionu Chianti. Zresztą popatrzcie sami:

U podnóża zamku, jak niegdyś rycerze, stoją równiutko rzędy winorośli


Z zamkowych murów, rozciąga się piękny widok na winnice

 
 

A teraz clou naszego wyjazdu, czyli degustacja wina. Przecież muszę wszystkiego wypróbować na sobie, nieprawdaż?
Żeby zdążyć na umówioną wizytę, na godzinę 11.00, wyjechaliśmy z Pistoi ok. 9.00. Przejazd autostradą, zajął nam nieco ponad godzinę. Na miejsce dotarliśmy jeszcze sporo przed czasem. Zaparkowaliśmy na parkingu, vis-à-vis enoteki. Po wyjściu z samochodu i rozprostowaniu kości przeprowadziliśmy szybki konkurs na najgłupszą minę:

Punktualnie o godzinie 11.00, spotkaliśmy się z Franceską, która zajęła się nami z wielkim zaangażowaniem. Opowiadała, że swój obecny wygląd cantina zawdzięcza modernizacjom, jakim zostały poddane stare piwnice. Nad nimi, mieści się enoteka, sala przeznaczona do prywatnych degustacji wina oraz pomieszczenia biurowe. Winnica może poszczycić się najnowocześniejszymi rozwiązaniami technologicznymi. Francesca, była na tyle uprzejma, że oprócz streszczenia nam historii powstania Chianti Classico, oprowadziła nas po wszystkich pomieszczeniach związanych z jego produkcją. Od A do Z, a właściwie od momentu, w którym to winogrona prosto z krzaka, trafiają w wir obróbki,
aż do momentu, kiedy zostają nalane do butelki
Andrea, w poprzedniej pracy, miał okazję odwiedzić to miejsce kilkakrotnie. Jak się później okazało, w pamięci utkwił mu pewien szczegół. Jednak przez całą drogę nie puścił pary z ust, chciał mi zrobić niespodziankę. 
Otóż, w recepcji, tuż przed wejściem do pomieszczeń biurowych, na samym środku marmurowej podłogi, znajduje się otwór zabezpieczony hartowanym szkłem, po którym można swobodnie chodzić, a przez który widać piwnicę z beczkami wina. Francesca pozwoliła nam, chociaż na chwilę, tam wejść, mimo, iż ta część nie jest przeznaczona dla turystów. Chciałam zrobić zdjęcie, ale światło w piwnicy pod nami było wyłączone i nici z efektu! Co za niefart! Zauważyłam, że Andrea był bardziej zawiedziony ode mnie.

Poniżej wnętrze enoteki. Mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w domu wielkoluda. Meble, przepiękne antyki, były dziwnie "przerośnięte".


 


W oko wpadły mi (dopiero po przerzuceniu zdjęć do komputera, zauważyłam, że nie byłam w tym odosobniona) kielichy a la Wańka-wstańka.


W domu, doczytałam, że te kieliszki, o muzycznie brzmiącej nazwie Swing (z ang. kołysać się), przeznaczone są wyłącznie do degustacji czerwonego wina. Nowatorski design, to nic innego, jak wynik obserwacji kiperów. Podczas degustacji, jak powszechnie wiadomo, kręci się kieliszkiem. Wtedy wino, rozlewając się po ściankach, zwiększa swoją powierzchnię parowania i to powoduje, że pachnie znacznie silniej. Podobno nie można zakręcić kieliszkiem tuż po napełnieniu winem. Musimy chwilę odczekać, a następnie, wystarczy lekko trącić Swinga, a trunek się rozkołysze!

Na zdjęciu poniżej, sala do degustacji wina "na siedząco". Zazwyczaj, ten rodzaj degustacji, połączony jest z krótką wizytą w zamku Brolio i spacerem po winnicy. Podczas degustacji (3 win) usłyszmy min. historię produkcji wina, rodzajach szczepów oraz gleb występujących na terenach posiadłości. Koszt za osobę to 25 Euro. Zajmie nam to ok. 2,5 godziny.

 

Pojemniki z próbkami gleby, na której rosną poszczególne szczepy winogron
(w sali przeznaczonej do prywatnych degustacji)
W sklepie, "na stojąco", można skosztować wszystkich gatunków win, grappy (wódka z winogron) czy vinsanto (słodkie wino deserowe), jakie produkuje cantina. Degustacja 3 trunków, to koszt 5 Euro od osoby. Z tym, że jeśli kupimy chociażby jedną butelkę (dowolnego alkoholu) to nie doliczą nam do rachunku wcześniejszej degustacji.


Raj na ziemi, czyli wino, wino i jeszcze raz wino...



Chyba można nazwać to halą przemysłową?

 
Francesca w swoim żywiole!
Powiem szczerze, że byłam trochę zawiedziona wszechobecnym aluminium, plastikiem i światłem jarzeniówek. 

Na koniec przyszło miłe zaskoczenie:


Jedno z moich piękniejszych wspomnień tego dnia, nosi nazwę  

CASTELLO DI BROLIO 
VINSANTO
VINSANTO DEL CHIANTI CLASSICO DOC 2005

i wygląda tak:


Wspomnienia mają to do siebie, że powracają...
Moje pewnie szybko, do mnie nie powróci. Za butelkę o pojemności 0,5 l, trzeba zapłacić 22 Euro... (skosztowałam tej ambrozji tylko na miejscu). To się nazywa miłość od pierwszego spróbowania.

Ważne informacje:

Wizyta w ogrodach, kaplicy i spacer po murach Castello di Brolio to koszt 5 Euro za osobę.
Za dopłatą 3 Euro można zwiedzić zamek  - są to wybrane pomieszczenia z uwagi na to, że nadal mieszkają w nim potomkowie barona Bettino Rocasoli. 

 
W styczniu i lutym zamek jest zamknięty dla zwiedzających. W pozostałych miesiącach otwarty od wtorku do niedzieli, w  godzinach od 10.00 do 19.00 (kasa zamykana jest o 18.00).


Więcej informacji na stronie internetowej Ricasoli